sobota, 4 października 2014
Zawieszam!
Przepraszam bardzo, że od dłuższego czasu nie pojawił sie nowy rozdział. Niestety, 1 klasa gimnazjum to mnóstwo nauki i brak czasu na pisanie. W związku z tym zawieszam bloga do około listopada. Po tym czasie obiecuje, że bede pojawiać sie nowe rozdziały. Jeszcze raz przepraszam i do zobaczenia!
poniedziałek, 15 września 2014
Rozdział 52: " #LiamBackToHealth "
- Roxy. Chodź. Pojedziemy do domu. Odpoczniesz i tu wrócimy. Nie możemy przez 2 mięsiece cały czas tu siedzieć. Proszę chodź. - Mówiłem do niej. Jednak ona była jak wyłączona.
- Nie. Ja tu zostanę. - Protestowała. W tej chwili do sali wszedł Louis.
- Roxy. Jedź z Niallem. On ma racje. Odpoczniesz i wrócisz. - Dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko powoli wstała. Złapałem ją za rękę. Bez słowa opuściliśmy salę omijając towarzystwo. Wyszliśmy ze szpitala. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu. Po 30 minutach byliśmy na miejscu. Z Roxy coś było nie tak. To widać. Od kilku tygodni wogóle z nikim nie rozmawia. Całe dnie spędza przy małym w szpitalu. Ona ma dopiero 18 lat to jest dla niej za wiele. Otworzyłem drzwi i weszliśmy do domu.
- Ja zrobię coś do picia i do jedzenia a ty idź weź prysznic i się przebierz. - Powiedziałem. Roxy tylko delikatnie Pokiwała głową i poszła po schodach do góry.
**** oczami Roxy ****
Ja sobie już z tym nie radzę. To mnie przerasta. Tak bardzo chciałabym aby Liaś był zdrowy. Tak bardzo...Wyszłam po schodach na górę. Odrazu po wejściu do pokoju ruszyłam do szafy. Zgarnęłam potrzebne mi rzeczy i poszłam do łazienki. Wzięłam długi, ciepły prysznic. Zrobiłam mój codzienny makijaż. Musiałam przykryć cienie pod oczami które były skutkiem wielu nie przespanych nocy. Ubrałam się w to:
Włosy zostawiłam rozpuszczone. Nie miałam na nic ochoty. Powoli poczłapałam po schodach na dół do kuchni.
- Siadaj skarbie. Zrobiłem ci jedzenie. - Uśmiechnął się Blondyn stawiając na stole talerz z kanapkami. - I pyszną herbatę. - Dodał stawiając kubek z parującym napojem.
- Dziękuje. - Wyszeptałam. On tylko uśmiechnął się blado i usiadł obok mnie patrząc jak pochłaniam przygotowane przez niego kanapki.
- Misiu. Jest 15. Prześpij się trochę i wieczorem wrócimy do szpitala.
- Nie. Nie będę spać.
- Proszę. Chociaż do 18.
- Nie.
- Proszę. Lepiej się poczujesz. - Spojrzał na mnie zmartwionym wzrokiem. - Jesteś mi teraz potrzebna. Ty i twoja pozytywna energia więc musisz być wyspana.
- No dobra. - Przeciągnęłam upijając łyk herbaty.
- Kocham cię. - Powiedział wstając i całując mnie w policzek. Następnie wziął talerz po kanapkach i włożył do zmywarki. - Chodź ze mną. - Wziął mnie za rękę. Poszliśmy do pokoju na górę. - Kochanie, połóż się. Ja tu cały czas będę. Przeglądne internet a ty śpij. - Położyłam się do łóżka. Nie wiem nawet jak ale momentalnie zasnęłam.
**** oczami Nialla ****
Udało mi się namówić Roxy aby się przespała. Ona tego potrzebuje. Widać, że jest wykończona. Gdy ona słodko spała postanowiłem pierwszy raz od kilku tygodni posprawdzać Twitter'a, Facebook'a i inne portale. Na Twitterze królował hashtag #LiamBackToHealth
( #LiamWracajDoZdrowia )
Moi fani są niesamowici. Codziennie modlą się o to aby Liaś wrócił do zdrowia. To jest naprawdę ważne. Modlitwy wiele dają. Wiem to z własnego doświadczenia. Bóg zawsze cię słucha. Jest zawsze z tobą. Oczywiście nie obyło się bez sprawdzenia portali plotkarskich. Trafiłem na jeden artykuł...
SYNEK GWOAZDORA POWAŻNIE CHORY. FANI MODLĄ SIĘ O ZDROWIE DZIECKA.
Od kilku tygodni jak podają londyńskie media, maleńki synek Nialla Horana ( 21 l. ) od kilku tygodni leży w szpitalu. Jest chory na nieuleczalną chorobę, białaczkę. Z pewnych źródeł wiemy, że aby uratować Liama potrzeba przeszczepu szpiku, jednak dawcy wciąż brak. Na Twitterze panuje fala z hashtagiem #LiamBackToHealth. Fani One Direction modlą się o zdrowie malucha. Koncerty które miały odbyć się 15 wrzesnia i 17 września zostały odwołane. One Direction odwołali wszystkie koncerty aż do Marca. Nawet Niall Horan nie obchodził hucznie swoich 21 urodzin. Gwiazda One Direction dalej pogrążona jest w smutku. Cóż, więcej mowić. My także modlimy się o zdrowie malucha.
Gdy to czytałem po moim policzku spłynęła łza. Wtedy w mojej kieszeni zadzwonił telefon. Szybko Poderwałem się aby odebrać, nie chciałem obudzić Roxy. Odebrałem.
- Tak? - Powiedziałem.
- Niall... - Usłyszałem zapłakany głos...Hazzy?!
- Co się stało? - Zaniepokoiłem się.
- Liam on...on...
- Co Liam?! - Wyszłem z pokoju aby nie obudzić mojej dziewczyny. Krzyczałem do telefonu.
- On nie...
----/-
Siemka! powracam! Na koniec troche emocji ale mam nadzieje ze wyczekacie do następnego rozdziału! Przepraszam ze ostatnio nic nie dodaje ale wiecie, gimnazjum, mnóstwo nauki. Nie mam czasu. Kolejny rozdział pojawi sie chyba w ten weekend wczesniej watpię. Piszcie czy wam się podobało! Do zobaczenia!
niedziela, 14 września 2014
Happy Birthday Niall!
Dzisiaj nasz kochany Nialler obchodzi 21 urodziny! Z tej okazji chciałabym ci Niall życzyć wszystkiego najlepszego. Abyś znalazł w końcu swoją księżniczkę bo zasługujesz na wspaniałą dziewczynę. Pamiętaj, że zawsze będę cię kochać :* <3
Koniecznie przeczytajcie to co jest na zdjęciu poniżej.
( nie dodało mi sie to wczoraj )
poniedziałek, 8 września 2014
Rozdział 51: " MALEŃKI SYNEK GWIAZDORA ŚMIERTELNIE CHORY! "
Całe dnie przesiadywaliśmy w szpitalu. Mój malutki synek jest chory. Nie mogę się z tym pogodzić. Roxy całymi dniami płacze. Ja też już nie mam siły.
- Roxy. Chodźmy do domu. - Objąłem dziewczynę ramieniem.
- Nigdzie nie idę! - Podniosła głos. W tym momencie do sali wszedł lekarz.
- Witam. Mógłbym państwa prosić do gabinetu? - Zwrócił się do nas.
- Tak. - Powiedziała moja dziewczyna i ruszyliśmy za facetem w białym kitlu. Zaprowadził nas do pokoju o jasnych kolorach.
- Proszę usiąść. - Wskazał na krzesła a sam usiadł na fotelu. Zajęliśmy miejsca.
- Chciałbym z państwem porozmawiać.
- Tak? - Zapytałem.
- Więc...Państwa dziecko jest w złym stanie. Nie będe ukrywał. Jedyną szansą na jego uratowanie jest przeszczep szpiku. - Usłyszałem jak Roxy zrywa się z krzesła i wybiega z pokoju.
- Przepraszam. - Rzuciłem i pobiegłem za dziewczyną. Gdy ja dogoniłem powiedziałem:
- Damy radę. Nie załamujemy się. - Przytuliłem ją. - Razem przezwyciężymy wszystko. - Pocieszałem ją chodź wiedziałem, że to nic nie da. Chciałem jakoś pomóc Liasiowi ale żywcem nie wiedziałem jak. To wszystko mnie przerasta. Zaprowadziłem Roxy do reszty a sam udałem się w spokojnie miejsce. Wyciągnąłem telefon. W internecie huczało od informacji na temat choroby Liama. Zacząłem czytać:
MALEŃKI SYNEK GWIAZDORA ŚMIERTELNIE CHORY!
Jak podają sprawdzone źrodła synek Nialla Horana (20l.) i jego dziewczyny Roxany Kieleckiej (18l.) zachorował na śmiertelną chorobę. Liam jest poważnie chory na białaczkę. Fanów Nialla i nie tylko prosimy o modlitwę za jego dziecko. To napewno im się przyda. Będziemy was informować na bieżąco. Do zobaczenia!
Czytając ten artykuł po moim policzku pociekły łzy. Wstałem i ruszyłem do pokoju lekarskiego.
- Panie doktorze.
- Tak?
- Chciałbym być dawcą szpiku. Chcę go uratować.
- Jest pan pewien? Będzie pan musiał przebyć serię badań.
- Wiem. Rozumiem. Na wszystko sie zgadzam.
- Dobrze. To proszę to podpisać. Jest to zgoda na wszystkie badania. - Lekarz podał mi podkładkę z kartkami. Podpisałem dokumenty i poprostu wyszłem. Skierowałem się wprost do towarzystwa zgromadzonego przed salą. Od kilku dni oni codziennie tu z nami są. Kocham ich za to.
- Będę dawcą szpiku. - Powiedziałem i usiadłem obok Harrego.
- Co? - Zdziwiła się Perrie.
- Będę dawcą szpiku. Zrobię wszystko aby uratować moje dziecko. To Liam jest najważniejszy. - Spojrzałem w szybę. Zobaczyłem przez nią maleńkie dziecko leżące w łóżeczku. Mnóstwo kabli i rurek było do niego przyczepionych. Nie mogłem na to patrzeć...
Kiedyś byłem przerażony, że będę ojcem ale teraz dotarło do mnie, że to, że Roxy zaszła w ciąże to najlepsza rzecz jaka przytrafiła mi się w życiu. Nie wyobrażam sobie bez nich życia. Nie wiem kompletnie co mam robić. Niech to się już skończy.
- Nialler. Ja nie dam rady. - Podeszła do mnie Roxy i Wtuliła się we mnie.
- Dasz radę. Damy radę. - Pocałowałem ją. Nie wiedziałem kompletnie co mam powiedzieć. Wtedy dostałem sms'a.
Od: Holly
Ojej biedaku. Dobrze ci tak. W końcu masz nauczkę.
Jak ja jej nienawidzę. Kiedyś się zemszczę. Nie wiem czy to wytrzymam. To taka próba wytrzymałości. Nie wiem czy zdam ten egzamin...
-///------
Hej! Dzisiaj znowu smutny nastrój. Moge wam obiecać ze nie będziecie sie nudzić. Mam juz zaplanowanych kilka rozdziałów. Zapraszam do czytania!
niedziela, 7 września 2014
Rozdział 50: " On jest chory... "
**** 3 tygodnie później ****
Mieliśmy zostać w Paryżu tylko na tydzień jednak tak nam się spodobało, że Niall postanowił tu zostać dłużej. Jednak moja mama nie mogła dłużej zostać z Liam'em więc zajmuje się nim Perrie i Karolina. Leżałam rano z Niallem na łóżku.
- Wstajemy? - Zapytał.
- Nie. Jeszcze nie.
- Jest już 11.
- Serio? - W momencie się Poderwałam na co Niebieskooki zaczął się śmiać. - Z czego się śmiejesz?
- Nie złość się. Złość piękności szkodzi. - Delikatnie mnie pocałował. Następnie wstałam i ruszyłam do łazienki po drodze zgarniając rzeczy do ubrania. Wzięłam kilkunasto minutowy prysznic. Włosy spięłam w koka. Zrobiłam lekki make-up. Ubrałam się w to:
Wyszłam z łazienki. Zaraz po mnie wszedł Niall. Sięgnęłam po swój telefon i posprawdzałam wszystkie konta. Facebook, Twitter. Nawet na Instagrama wrzuciłam nowe zdjęcia. Wredy na moim Facebook'u przyszło powadomienie. Pewna osoba napisała do mnie na czacie. Była to moja dawna najlepsza przyjaciółką Agata.
- Hej. Tęsknię. - Napisała. Chwilę zastanawiałam się czy odpisać.
- Hej. Ja też :( - Odpisałam.
- Spotkamy się?
- Są wakacje. Ja już nie mieszkam w Polace. Przyjedź do mnie do Londynu.
- Mieszkasz w Londynie?
- Tak. Długa historia.
- :)
- Przyjedziesz? - Zapytałam.
- Dla ciebie zawsze :*
- Napiszę ci SMS adres. Pa.
- Pa. - Wylogowałam się z czatu i szybko sięgnęłam po swój telefon. Dobrze, że miałam jej numer i bez żadnych problemów napisałam do niej sms'a. W tej chwili z łazienki wyszedł mój chłopak.
- Jaka szkoda, że dzisiaj już wracamy. - Wzdychnął.
- Niestety. Niall?
- Hm?
- Dzisiaj przyjeżdża do mnie przyjaciółka z Poski.
- Tak? Nie będziesz zmęczona po podróży?
- Nie.
- Myślałem, że dzisiejszy dzień spędzimy razem z naszym synkiem. - Usiadł zasmucony obok mnie.
- Spędzimy. - Cmoknęłam go w policzek. Wtedy coś na zewnątrz huknęło a ja aż podskoczyłam.
- Boisz się burzy? - Spojrzał na mnie z troską chłopak.
- Tak. - Wyjrzałam za okno. Na zewnątrz lało jak z cebra. Pioruny co chwilę pobłyskiwały na niebie. Ja szybciutko wruliłam się w ciało Blondyna.
- Nie bój się. Jestem tutaj. - Uspokajał mnie przejeżdżając ręką po moich plecach.
- Wiem ale i tak się boje.
- Oj misiu misiu. - Chłopak mocno mnie przytulił jakby wyczuwał, że tego potrzebuję, że potrzebuję jego obecności. Nasze przytulania przerwał dzwonek mojego telefonu. Wstałam z łóżka i ruszyłam do szafki gdzie się znajdował. Dzwoniła Perrie.
Odebrałam.
- Tak? - Powiedziałam do słuchawki.
- Roxy. Musicie przyjechać. - Mówiła zapłakana.
- Jak to?! Co się stało?! - Spojrzałam z przerażeniem na Nialla. Na twarzy Blondyna malował się strach i niepokój.
- Liaś...on jest w szpitalu...
- Jak to w szpitalu?! - Krzyknęłam. Niall poderwał się z łóżka i podszedł do mnie. Czułam, że zaraz zemdleję. Moje dziecko jest w szpitalu?
- No tak...
- Co się stało?!
- Roxy...On jest chory...- Mówiła zapłakana.
- Jak to chory?! - Czułam, że robi mi się słabo. Przekazałam telefon Irlandczykowi i poszłam spokojnie usiąść. Nie wytrzymałam i Rozpłakałam się. Horan chwilę jeszcze gadał z Perrie aż w końcu odłożył telefon. Wyciągnął walizki z szafy i w natychmiastowym tępie zaczął wrzucać rzeczy do walizki. Po 10 minutach byliśmy spakowani. Widać było, że chłopak jest przerażony. Podeszdł do mnie, mocno przytulił i Wyszeptał:
- Roxy. Wszystko będzie dobrze.
- Nic nie będzie. - Złapałam za walizkę i szybko wyszłam z pokoju. Niall zrobił tak samo. Wymeldowaliśmy się i po 20 minutach byliśmy na lotnisku. Samolot do Londynu miał 30 minutowe opóźnienie z powodu burzy. Po 45 minutach byliśmy już na pokładzie samolotu.
- Czemu Wszystko musi zawsze zacząć się walić? - Powiedziałam na głos.
**** w Londynie ****
Po przyjeździe do Anglii odrazu udaliśmy się do domu. Nikogo tam nie zastaliśmy. Zostawiliśmy w holu walizki i odrazu pojechaliśmy do szpitala. Na miejscu podeszliśmy do recepcjonistki.
- Witam. Gdzie leży maleńkie 2 miesięczne dziecko? - Zapytał Irlandczyk.
- Sala 211. - Odpowiedziała a my w natychmiastowym tępie pobiegliśmy korytarzem do wykazanej przez nią sali. Tam byli już wszyscy. Mięli straszne miny. Karolina i Perrie płakały. Chłopcy próbowali je uspokoić. Sam Zayn się nawet popłakał a ja dalej nie wiedziałam co się stało.
- Co się do cholery stało?! - Krzyknęłam.
- Niall? Mogę cię na chwilę? - Zwrócił się do Nialla Hazza.
- Tak. - Odpowiedział Blondyn.
**** oczami Nialla ****
- Niall? Mogę cię na chwilę? - Powiedział do mnie Harry.
- Tak. - Odpowiedziałem i kawałek Odeszliśmy od towarzystwa. Widać było, że stało się coś strasznego.
- Mów co się stało! - Krzyknąłem.
- Niall. Liam...on jest...
- Co Liam?! - Nie wytrzymałem i Rozpłakałem się.
- On jest chory...
- Jak to chory?!
- On jest chory na białaczkę. - Gdy to usłyszałem to świat mi się zawalił. Szybko podbiegłem do Roxy i poprostu mocno ją Przytuliłem. Płakała. Nie nawidziłem tego.
- Niall? Co się stało? - Spojrzała na mnie przekrwionymi oczami. Nie mogłem jej tego powiedzieć. Nie potrafiłem. Nic się nie Odezwałem tylko powoli podeszłem do szyby i wpatrywałem się w maleństwo podłączone do rożnych kabli. Ten widok łamał mi serce.
- Powiedz mi co się stało!! - Krzyknęła. Ale ja dalej milczałem.
- Roxy. On jest chory. - Powiedział Lou.
- Na co?! - Znowu podniosła głos. Ja się tylko obróciłam. Widziałem panikę w jej oczach.
- On jest chory na białaczkę. - Dopowiedział Zayn. Roxy spojrzała tylko na mnie. Ja Odwróciłem wzrok. Wiedziałem, że nic nie mogę zrobić.
- Nie to nie prawda. - Powiedziała z płaczem. Ten widok bardzo mnie bolał nie chciałem by cierpiała. Mocno ją Przytuliłem.
- To nie może być prawda. - Bardzo płakała. Chciałem ją uspokoić ale wiedziałem, że słowa w stylu "wszystko będzie dobrze" nic nie dadzą. Dziewczyna wyrwała mi się i z płaczem pobiegła w głąb korytarza. Spojrzałem tylko na resztę. Wszyscy w oczach mięli łzy. Nie zastanawiałem się. Pobiegłem z a nią. Gdy ją dogoniłem znowu ją przytuliłem.
- Damy radę. Wygramy. Musimy. - Szepnąłem jej do ucha z płaczem w głosie. Chcę aby ten koszmar się skończył...
---------
Hej! Nie wierzę, że to już 50 rozdział! Nie wiem czy wiecie ale planuję kolo 80 rozdziałów i moze druga czesc. Jak będziecie chcieli... :) Dzisiaj trochę smutnego akcentu! Cos musi zacząć się dziać! Nieważne. Komentujcie! Pozdrawiam Szafę! <3 dzisiaj byłyśmy sobie na siatkówce Francja-Belgia na Kraków Arena. Byłyśmy za Francją i oczywiście Francja wygrała! Było 3::2. Macie tutaj fotki.
Nowy bohater!
Agata Sikora - 18 lat. Kiedyś najlepsza przyjaciółka Roxy. Oddaliły się od siebie po śmierci Ady. Grzeczna i ułożona. Bardzo tęskni za Roxaną.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























