wtorek, 14 października 2014

Rozdział 55: " A ja nie chcę opowiadać o moim dziecku. "

Słyszałem jak ktoś za mną biegnie. Zapewne była to Roxy, ale ja nie chciałem tam wracać.  
- Niall! Zaczekaj! Niall! - Krzyczała biegnąc za mną. W końcu złapała mnie za rękę. Odwróciłem się. 
- Nigdzie nie wracam. - Powiedziałem i odwróciłem wzrok. 
- Niall. Proszę nie chcę żebyś miał później kłopoty u menagera. 
- A ja nie chcę opowiadać o moim dziecku. - Odpowiedziałem i wyrwałem się jej. Szybkim krokiem wyszłem z budynku. Ona tam została.  Nie chciałem jej tak potraktować, jej też jest ciężko, wiem, ale próbuje to ukryć a ja poprostu nie potrafię. 


**** oczami Roxy ****

Niall wyrwał mi się i wyszedł. Stałam przez chwilę w miejscu aż w koncu oparłam się o ścianę i z płaczem zjechałam po niej. Dlaczego to wszystko spotyka akurat nas. Dlaczego?! Płakałam dalej. W końcu wstałam i poszłam do pokoju gdzie odbywał się chwilę wcześniej wywiad. Weszłam i w jednej chwile wszystkie obecne tam oczy skierowały się na mnie. 
- Płakałaś?! - Zapytał Hazza wstając z miejsca. Podszedł do mnie i poprostu mnie przytulił. Widziałam niesmak na twarzy dziennikarki. - Co się stało? Gdzie jest Niall? - Pytał dalej mnie tuląc. 
- Chciałam go zatrzymać i namówić, aby wrócił na wywiad i powiedziałam mu, że nie chce aby później miał kłopoty i menagera. - Płakałam dalej. 
- I co?
- On powiedział mi, że nie chce opowiadać o swoim dziecku i poprostu poszedł. 
- Ciii Roxy. - Tym razem tulił mnie Zayn. 
- Idę go poszukać. - Stwierdził Hazza i wyszedł. 
- No i o co takie wielkie halo. - Odezwała się dziennikarka. 
- Czy pani wie w jakim stanie jest dziecko Nialla?! - Prawie krzyknął Louis. 
- Lou spokojnie. - Próbował go uspokoić Liam. 
- Nie Liam. Nie spokojnie. Bo ta pani chyba nic nie rozumie. Ona nigdy nie miała dziecka śmiertelnie chorego! A Roxana i Niall mają! Do tego mają 19 i 21 lat! Rozumiesz?!
- Rozumiem ale nie wiem o co takie wielkie przedstawienie. - Stwierdziła siadając na krześle i zakładając nogę na nogę. 
- On nie chce opowiadać o swoim dziecku. To dla niego jest trudne. A pani odrazu mu z takim pytaniem wyjeżdża. 
- Taka moja praca. - Louis tylko zmierzył ją wzrokiem. Ni zdążył nic powiedzieć po wtedy do pokoju wszedł Hazza z Niallerem. Usiedli na krzesłach przy stoliku. - Świetnie! Możemy kontynuować?! - Odparła uśmiechnięta. Chłopcy nic jej nie odpowiedzieli. - Cudownie. Więc chłopcy. Jak tam sobie radzicie z chorobą synka waszego przyjaciela?! - Zapytała. Myślałam, że ją tam rozniosę. 


**** oczami Nialla ****

Gdy zadała znowu to pytanie po raz kolejny poczułem ukłucie w sercu. Nic nie odpowiedziałem tylko spuściłem głowę. 
- Nic nie powiecie? - Zapytała. 
- Nie. Niall nie ma ochoty o tym rozmawiać. - Powiedział Liam. 
- Dlaczego?! - Nie dawała za wygraną. 
- Bo to jego dziecko i jego sprawa. - Dopowiedział Harry. 
- To przejdźmy dalej. Co zrobiłeś jak dowiedziałeś się, że twoje dziecko jest śmiertelnie chore? - Spojrzała na mnie. Miałem ochotę jej tam wygarnąć, ale faktycznie miałbym później problemy. Louis wstał i powiedział:
- Dobra. Koniec wywiadu. Tak nie będziemy rozmawiać. - Wszyscy w jednym czasie wstaliśmy i ku zaskoczeniu dziennikarki wyszliśmy.  


**** oczami Roxy ****

Byłam kompletnie zdziwiona postawą chłopaków. Wtedy wściekła dziennikarka krzyknęła do mnie. 
- Naucz swojego chłopaka kultury! - Widziałam jak w momencie Niall wraca się z korytarza i biegnie w naszą stronę. Podbiegł do nas. 
- A ty naucz się dyscypliny! - Krzyknął. Objął mnie ramieniem i szybkim krokiem wyszliśmy z budynku. 
- Ten wywiad to jakaś porażka. - Podsumował Zayn. 
- Dokładnie. - Zgodził się z nim Louis. Wtedy Niall pociągnął mnie za rękę. Odeszliśmy na bok. 
- Roxy. Przepraszam, że tak cię potraktowałem. Nie chciałem. - Pocałował mnie. 
- Wiem. - Wtuliłam się w niego. 
- Poradzimy sobie jakoś. Musimy. - Uśmiechnął się do mnie i pocałował mnie w czoło. Następnie busem który po nas przyjechał wróciliśmy do domu. Po wejściu do domu odrazu ruszyłam do kuchni aby zabrać się za obiad. Postanowiłam, że zrobię pizzę. Wyciągnęłam potrzebne składniki i zaczęłam robić ciasto. Wtedy do kuchni wszedł mój Irlandczyk. 
- Ulala co tu się szykuje. - Zagwizdał. 
- Będzie pizza. - Uśmiechnęłam się. Niall przytulił mnie od tyłu. - Uważaj, bo cię ubrudzę.
- To nic. Wypierze sie. - Chłopak wziął trochę mąki i obsypał mnie nią. 
- O ty! - Zaśmiałam się. Wzięłam wiecej białego proszku i wysyłałam mu na idealnie ułożone włosy. Ten zaczął mnie łaskotać. 
- Co tu się dzieje?! - Wpadł do kuchni Louis i odrazu dostał od Niallera mąką w twarz. Niall z ubawem spojrzał tylko na mnie i z powrotem na Louisa. 
- Niall!! - Krzyknął pan Marchewka. Podbiegł do blatu i biorąc całe opakowanie mąki wysypał je Blondynowi na głowę. Horan był cały biały. Przybyłam Louis'owi piątkę i zaczęliśmy się śmiać. 
- Złoczyńcy! - Krzyknął Niall i uciekł do łazienki. Oczywiście po chwili do kuchni wbiegł Daddy Direction. 
- Co wyście tu narobili?! - Spojrzał z przerażeniem  na kuchnię całą w mące. 
- Spokojnie Li. My to posprzątamy. - Zaśmiałam się. 
- Mam nadzieje. - Odpowiedział Liam i wyszedł. Ja z Louisem zabrałam się za sprzątanie. Po 15 minutach kuchnia była posprzątana. Niall wrócił w czystych ubraniach. Wtedy ja z Louisem poszliśmy się przebrać. Następnie wszyscy we trójkę zaczęliśmy robić pizzę. Chłopcy mi pomagali. Niall cały czas bardzo słodko się zachowywał. Cały czas mnie całował i przytulał. Po godzinie pizza była gotowa i wszyscy razem usiedliśmy zajadając się pizzą w salonie przed telewizorem. 
- A tak właściwie to gdzie są dziewczyny? - Zdziwiłam się. 
- Danielle pojechała na zawody tańca. - Powiedział Liam  
- Perrie jest w trasie LittleMix za kilka miesięcy dopiero będzie. - Odparł zasmucony Zayn. 
- A Elka pojechała na urlop z koleżankami z czasów szkoły. - Oznajmił Louis. 
- Aaa Okey. To wszystko wyjaśnia. - Dokończyłam zjadanie pizzy. Hazza cały czas siedział na telefonie. 
- Patrzcie! Ta idiotka to wrzuciła do internetu! - Krzyknął. Wszyscy w jednym momencie nachyliliśmy się nad Harrym. Zobaczyłam filmik z wywiadu a pod nim artykuł. 

SKANDALICZNE ZACHOWANIE MŁODEGO GWIAZDORA!

Podczas wywiadu w Londynie w dniu 29.10.2014 młody gwiazdor Niall Horan (21l.) nie wytrzymał i wyszedł z trzaskiem drzwi ze studia. Przyjaciele Nialla z zespołu też nie są lepsi. Broniąc przyjaciela obrazili dziennikarkę. Czy One Direction woda sodowa już uderzyła do głowy?

- Zobacz na komentarze. - Powiedział   Zayn. 

Onedirectionforever
" Nie dziwie się, że Nialler wyszedł. W końcu to drażliwy temat i nie musi mieć ochoty rozmawiać z obcą osobą na prywatne tematy! "

1dlondon
" Niall dobrze zrobił. One Dierction to nie zabawka którą wszyscy mogą manipulować. Oni też mają uczucia! "

- Fani są za nami. - Stwierdził Niall
- W 100%. - Dopowiedzialam. 
W końcu ja z Niallem udaliśmy się do szpitala. Odrazu skierowaliśmy się do gabinetu lekarskiego. 
- Dzieńdobry. 
- Witam. - Odpowiedział nam lekarz. - Proszę usiąść. 
- Dziękujemy. - Zajęliśmy miejsca. 
- Co państwo chcą wiedzieć?
- Kiedy nasz synek będzie mógł opuścić szpital? - Zabrał głos Niall. 
- Jego stan jest świetny. Do naprawdę cud. Myślę, że za kilka dni. - W końcu będzie tak jak dawniej. Będziemy rodziną. 

------------

Siemka! Dzisiaj taki rozdział! Ostatnio mam troche weny wiec pisze! Juz jest 55 rozdział! Jak to szybko leci. Proszę was o komentarze! To naprawdę dla mnie wazne. Bo jeżeli ich nie ma to ja nie mam dla kogo pisac. Wiec udzielajcie sie! 

poniedziałek, 13 października 2014

Film One Direction Where We Are the concert film on the San Siro Stadium

Witajcie! 

Dzisiaj mała notka o filmie One Direction-Where We Are the concert film. Jest to zapis z koncertu w Mediolanie na stadionie San Siro. Byłam na nim wczoraj. Z moimi koleżankami. Było świetnie. Ogólnie cały film bardzo mi się podobał, chociaż śmiem twierdzić, że This Is Us było lepsze. Na początku filmu był wywiad. W całym filmie najbardziej podobał mi się moment gdzie, cały stadion ułożył świetny wzór. Widok zaskoczenia w oczach Nialla, Louisa, Harrego, Zayn'a i Liama był niezapomniany. Nie mogli uwierzyć w to co widzą. Wiem jedno. Ta akcja udała się Mediolańskim Directionerkom w 100%.  Do tego piosenka Right Now podczas tego. B O S K I E . 





A to reakcja One Direction na akcje fanów :)

















Rozdział 54: " Pamiętam jaki Nialler był dumny jak dowiedział się, że będzie ojcem. "

**** następnego dnia ****

Obudziłam się. Spojrzałam na zegarek. Widniała na nim godzina 9:16. Spojrzałam w prawo, zobaczyłam śpiącego Niallera. Nie chciałam go budzić. Ledwo co wczoraj ściągnęłam go do domu ze szpitala. Teraz to ja się o niego troszczę. Po cichutku wstałam z łóżka i biorąc rzeczy do ubrania udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic. Zrobiłam delikatny makijaż. Planuje jechać z chłopakami na wywiad więc ubrałam się w to:


Nie chodzi o to, że nie obchodzi mnie moje własne dziecko, pojade do Liasia zapewne z Horanem po wywiadzie. Musimy porozmawiać z lekarzem kiedy wypiszą Liama ze szpitala. Maluszek ma już ponad pół roku. W sumie to taki malutki nie jest. 
Wyszłam z łazienki i Oo cichu opuściłam pokój. Zeszłam na dół. Weszłam do kuchni. Zastałam w niej Liama. 
- Hej Roxy. - Odezwał się. 
- Hej. - Cmoknęłam chłopaka w policzek. 
- Niall śpi? 
- Tak. Nie chciałam go budzić. 
- Strasznie to wszystko przeżywa. 
- Zauważyłam. - Odpowiedziałam nalewając sobie kawy do kubka. Usiadłam obok Liama przy stole. 
- Na szczęście wszystko już jest dobrze. 
- Tak. Więc dlatego powoli musimy wracać do rzeczywistości. Nie chcę abyś pomyślał, że nie obchodzi mnie moje własne dziecko ale jade dzisiaj z wami na wywiad. 
- Spokojnie. Rozumiem cię. - Uśmiechnął się ciepło. 
- Dzięki. - Szepłam upijając łyk kawy. 
- Pamiętam jaki Nialler był dumny jak dowiedział się, że będzie ojcem. - Zaśmiał się. 
- Haha jak paw. - Zaczęliśmy się śmiać. Wtedy do kuchni wszedł rozczochrany Blondyn. 
- Witajcie. - Uśmiechnął się. - Hej skarbie. - Nachylił się nade mną i delikatnie pocałował. Wziął sobie kubek z kawą i przysiadł się do nas. - O czym gadacie? - Uśmiechnął się. 
- O tobie. - Oznajmił Liam. 
- O mnie? - Zdziwił się Niebieskooki. 
- Tak. Gadaliśmy jaki byłeś dumny jak dowiedziałeś się, że jestem w ciąży. - Uzupełniłam. 
- No wiadomo. - Cmoknął mnie z uśmiechem. 
- Jest 11 trzeba będzie się zbierać na wywiad. Reszta śpi? - Zapytał Liam. 
- Nie. Siedzą w swoich pokojach. - Oznajmił Irlandczyk. 
- To ja idę ich zawołać. - Payne wyszedł z kuchni. 
- Po wywiadzie jedziemy do Liasia. - Zabrał głos Nialler wkładając kubek po kawie do zmywarki. 
- Jasne. Trzeba się dowiedzieć kiedy mały będzie mógł wyjść, ze szpitala. 
- Właśnie. - Odpowiedział. Posprzątaliśmy w kuchni. W tym czasie wszyscy zeszli na dół i spokojnie mogliśmy udać się na wywiad. 

**** oczami Nialla ****

Zajęliśmy miejsca przy stoliku. Zaraz miał rozpocząć się wywiad. Roxy usiadła z boku. W końcu do pokoju wkroczyła mniemana pani dziennikarka. Zaczęliśmy wywiad. 
- Witajcie chłopcy. - Przywitała nas. 
- Siemka. - Odpowiedzieliśmy huralnie. 
- Mam nadzieje, że nie będziecie mi mieli tego za złe, jeżeli odrazu zadam wam trudne pytanie?
- Jasne. Pytaj. - Zgodził się Louis. 
- Więc, jak radzicie sobie z chorobą Liama. - Zamurowało mnie. Dziennikarka spojrzała znacząco na mnie. 
- Jest nam ciężko...- Zacząłem. Ale nie potrafiłem się przemóc. Wstałem gwałtownie od stołu i z trzaskiem drzwi wyszłem z pokoju. 


~~~~~~~~||~

Siemka! Dzisiaj krótko! Jestem wam bardzo wdzięczna za ponad 12k wyswietlen! To dla mnie wielkie osiągniecie! Komentujcie te rozdziały bo to dla mnie motywacja do dalszego pisania! Dzieki!

niedziela, 12 października 2014

Rozdział 53: " Za to, że jesteś. "

- On nie bedzie potrzebował przeszczepu. - W mojej głowie narodziła się malutka niteczka nadziei. W jednej sekundzie pomyślałem, że wszystko musi być dobrze. 
- To czemu płaczesz? - Zapytałem. 
- Ze szczęścia. - Harry sie rozłączył. Wpadłem z powrotem do pokoju. Roxy juz nie spała. 
- Co się stało? - Spojrzała na mnie smutnym i płaczliwym wzrokiem. 
Nie odpowiedziałem jej tylko mocno ją przytuliłem. - Powiesz mi o co chodzi?
- Liaś nie bedzie potrzebował przeszczepu. Poprawia się. - Oderwałem się od dziewczyny. Na jej twarzy ujrzałem lekki usmiech. 
- Ja się ide ogarnąć. Zjemy coś i wracamy do szpitala.
- Oczywiście skarbie. - Cmoknąłem ją w policzek, jednak ona obróciła głowę i pocałowała mnie namiętnie w usta. Takiej mi jej brakowało. Słodkiej i kochanej. Oderwaliśmy się od siebie. Zeszłam na dół aby przygotować coś do jedzenia. 

**** oczami Roxy ****


Gdy to usłyszałam, czułam, że jeszcze wszystko może się zmienić. Nialler poszedł przygotować jedzenie, natomiast ja ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Wymalowałam się jak zwykle. Ubrałam się w to:


Włosy zaplotłam w kłosa. Zdecydowałam się na ciepłe buty chociaż nie za bardzo. Na dworze jest zimno. Niby nie pada ani nic ale temperatura jest niska. Zeszłam na dół. Stukot obcasów było słychać w całym domu. Niall zapewne rownież je usłyszał. 
- Chodź kochanie zrobiłem coś pysznego. - Weszłam do kuchni. Ujrzałam naleśniki z bitą śmietaną. Takie jak lubiałam najbardziej. 
Podeszłam i na ustach chłopaka złożyłam delikatny pocałunek. 
- A to za co? - Uśmiechnął się słodko. 
- Za to, że jesteś. - Jeszcze raz go Pocałowałam. Horan odwzajemnił każdy z pocałunków. Po chwili zabrałam się za jedzenie. Po 20 minutach zjadłam całość. 
- Smakowało? - Zapytał Blondyn. 
- Bardzo. - Uśmiechnęłam się. Pierwszy raz od bardzo dawna się uśmiechnęłam. 
- I to mi się podoba. Jedziemy do szpitala czy nie?
- Jedziemy. 
- Napewno?
- Napewno. - Pocałowałam go. Wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Po 15 minutach byliśmy już na miejscu. Wybiegłam z auta i nie czekając na Irlandczyka pobiegłam w stronę dobrze mi znanej sali. Sali numer 211.  
- Oo jesteś. A gdzie zgubiłaś Nialla? - Uśmiechnął się Lou. 
- Idzie. - Wskazałam palcem na postać na końcu korytarza zbliżającą się w naszą stronę. Po cichu weszłam do sali. Usiadłam na stołku i wpatrywałam się w Liasia. Był jak aniołek. Ten mały aniołek przeszedł tak wiele. Złapałam za jego malutką rączkę. Po chwili do sali wszedł Niall. Usiadł obok mnie. Puściłam rączkę maluszka, za to Niall go złapał. 


- Już będzie dobrze. - Szepnął. 
- Mam taką nadzieje. - Uśmiechnęłam się. Wyszłam po cichu z sali. Niall tam został. 
- Jedźcie do domu. Ja z Niallerem tu zostaniemy. 
- Napewno? - Spojrzał na mnie Zayn. 
- Tak. Odpocznijcie. Nie wiem czy dobrze wiem ale podobno macie jutro wywiad. 
- Tak. Prawda. - Potwierdził Liam. 
- No właśnie, więc jedźcie do domu. Jest 20. Posiedzimy tu jeszcze ze 3 godziny i może też wrócimy. Niall musi odpocząć. 
- Trzymamy cię za słowo. O 23 w domu. Narazie. - Powiedział Harold. Wtedy wszyscy wstali z krzeseł i poszli. Ja z powrotem wróciłam do sali. 
- Powiedziałam im żeby pojechali do domu. Podobno jutro macie wywiad. 
- Tak. - Szepnął Irlandczyk. 
- O której? 
- O 12. 
- Musisz się wyspać. 
- Nie mam ochoty na żaden wywiad. - Spojrzał na mnie przekrwionymi oczami. 
- Nialler ty płakałeś? - Zapytałam. 
- Daj spokój. - Odwrócił wzrok. Wzrok skierował na niemowlę leżące w inkubatorze. Przytuliłam chłopaka. 
- Niall. O 23 wracamy do domu. Odpoczniemy. Wszystko jest już pod kontrolą. - Nie wiedziałam, że to powiedziałam. 
- Kocham cię. - Pocałował mnie. 
- Ja ciebie też. - Wtuliłam się w chłopaka. 

~|~~~~~~~

Witajcie! Po długiej przerwie powracam! Byłam dzisiaj na filmie One Direction Where We Are. Było niesamowicie! Pozdrawiam moje koleżanki które zapewne to czytają: Usie i Szafę ;* było świetnie. Przesyłam wam tu kilka fotek. Do zobaczenia ! 

sobota, 4 października 2014

Zawieszam!

Przepraszam bardzo, że od dłuższego czasu nie pojawił sie nowy rozdział. Niestety, 1 klasa gimnazjum to mnóstwo nauki i brak czasu na pisanie. W związku z tym zawieszam bloga do około listopada. Po tym czasie obiecuje, że bede pojawiać sie nowe rozdziały. Jeszcze raz przepraszam i do zobaczenia!

poniedziałek, 15 września 2014

Rozdział 52: " #LiamBackToHealth "

- Roxy. Chodź. Pojedziemy do domu. Odpoczniesz i tu wrócimy. Nie możemy przez 2 mięsiece cały czas tu siedzieć. Proszę chodź. - Mówiłem do niej. Jednak ona była jak wyłączona. 
- Nie. Ja tu zostanę. - Protestowała. W tej chwili do sali wszedł Louis. 
- Roxy. Jedź z Niallem. On ma racje. Odpoczniesz i wrócisz. - Dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko powoli wstała. Złapałem ją za rękę. Bez słowa opuściliśmy salę omijając towarzystwo. Wyszliśmy ze szpitala. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu. Po 30 minutach byliśmy na miejscu. Z Roxy coś było nie tak. To widać. Od kilku tygodni wogóle z nikim nie rozmawia. Całe dnie spędza przy małym w szpitalu. Ona ma dopiero 18 lat to jest dla niej za wiele. Otworzyłem drzwi i weszliśmy do domu. 
- Ja zrobię coś do picia i do jedzenia a ty idź weź prysznic i się przebierz. - Powiedziałem. Roxy tylko delikatnie Pokiwała głową i poszła po schodach do góry. 

**** oczami Roxy ****

Ja sobie już z tym nie radzę. To mnie przerasta. Tak bardzo chciałabym aby Liaś był zdrowy. Tak bardzo...Wyszłam po schodach na górę. Odrazu po wejściu do pokoju ruszyłam do szafy. Zgarnęłam potrzebne mi rzeczy i poszłam do łazienki. Wzięłam długi, ciepły prysznic. Zrobiłam mój codzienny makijaż. Musiałam przykryć cienie pod oczami które były skutkiem wielu nie przespanych nocy. Ubrałam się w to:

Włosy zostawiłam rozpuszczone. Nie miałam na nic ochoty. Powoli poczłapałam po schodach na dół do kuchni. 
- Siadaj skarbie. Zrobiłem ci jedzenie. - Uśmiechnął się Blondyn stawiając na stole talerz z kanapkami. - I pyszną herbatę. - Dodał stawiając kubek z parującym napojem. 
- Dziękuje. - Wyszeptałam. On tylko uśmiechnął się blado i usiadł obok mnie patrząc jak pochłaniam przygotowane przez niego kanapki. 
- Misiu. Jest 15. Prześpij się trochę i wieczorem wrócimy do szpitala. 
- Nie. Nie będę spać. 
- Proszę. Chociaż do 18. 
- Nie. 
- Proszę. Lepiej się poczujesz. - Spojrzał na mnie zmartwionym wzrokiem. - Jesteś mi teraz potrzebna. Ty i twoja pozytywna energia więc musisz być wyspana. 
- No dobra. - Przeciągnęłam upijając łyk herbaty. 
- Kocham cię. - Powiedział wstając i całując mnie w policzek. Następnie wziął talerz po kanapkach i włożył do zmywarki. - Chodź ze mną. - Wziął mnie za rękę. Poszliśmy do pokoju na górę. - Kochanie, połóż się. Ja tu cały czas będę. Przeglądne internet a ty śpij. - Położyłam się do łóżka. Nie wiem nawet jak ale momentalnie zasnęłam. 

**** oczami Nialla ****

Udało mi się namówić Roxy aby się przespała. Ona tego potrzebuje. Widać, że jest wykończona. Gdy ona słodko spała postanowiłem pierwszy raz od kilku tygodni posprawdzać Twitter'a, Facebook'a i inne portale. Na Twitterze królował hashtag #LiamBackToHealth 
( #LiamWracajDoZdrowia )
Moi fani są niesamowici. Codziennie modlą się o to aby Liaś wrócił do zdrowia. To jest naprawdę ważne. Modlitwy wiele dają. Wiem to z własnego doświadczenia. Bóg zawsze cię słucha. Jest zawsze z tobą. Oczywiście nie obyło się bez sprawdzenia portali plotkarskich. Trafiłem na jeden artykuł...

SYNEK GWOAZDORA POWAŻNIE CHORY. FANI MODLĄ SIĘ O ZDROWIE DZIECKA. 

Od kilku tygodni jak podają londyńskie media, maleńki synek Nialla Horana ( 21 l. ) od kilku tygodni leży w szpitalu. Jest chory na nieuleczalną chorobę, białaczkę. Z pewnych źródeł wiemy, że aby uratować Liama potrzeba przeszczepu szpiku, jednak dawcy wciąż brak. Na Twitterze panuje fala z hashtagiem #LiamBackToHealth. Fani One Direction modlą się o zdrowie malucha. Koncerty które miały odbyć się  15 wrzesnia i 17 września zostały odwołane. One Direction odwołali wszystkie koncerty aż do Marca. Nawet Niall Horan nie obchodził hucznie swoich 21 urodzin. Gwiazda One Direction dalej pogrążona jest w smutku. Cóż, więcej mowić. My także modlimy się o zdrowie malucha. 

Gdy to czytałem po moim policzku spłynęła łza. Wtedy w mojej kieszeni zadzwonił telefon. Szybko Poderwałem się aby odebrać, nie chciałem obudzić Roxy. Odebrałem. 
- Tak? - Powiedziałem. 
- Niall... - Usłyszałem zapłakany głos...Hazzy?!
- Co się stało? - Zaniepokoiłem się. 
- Liam on...on...
- Co Liam?! - Wyszłem z pokoju aby nie obudzić mojej dziewczyny. Krzyczałem do telefonu. 
- On nie...

----/-

Siemka! powracam! Na koniec troche emocji ale mam nadzieje ze wyczekacie do następnego rozdziału! Przepraszam ze ostatnio nic nie dodaje ale wiecie, gimnazjum, mnóstwo nauki. Nie mam czasu. Kolejny rozdział pojawi sie chyba w ten weekend wczesniej watpię. Piszcie czy wam się podobało! Do zobaczenia!

niedziela, 14 września 2014