niedziela, 21 czerwca 2015

Rozdział 61: " Nie wiem jak to się stało... "

-Przecież się zabezpieczaliśmy! - Podniósł głos Horan. 
- Nie wiem jak to się stało...
-Robiłaś test? 
-Nie...
-To zrób! Musimy być pewni. - Głos Niallera się uspokoił. 
-Ja sobie nie poradzę...mam 19 lat...nie dam rady. - Zaczęłam płakać. 
-Kotku spokojnie, uspokój się, przyjadę do ciebie. Bede jutro rano, kocham cię. - Szepnął do słuchawki. 
- Ja ciebie też...-Poczułam jak kręci mi się w głowie. Powoli podeszłam do kanapie i usiadłam na niej. Spojrzałam na Liasia który spojrzał na mnie. Nie odezwałam się słowem tylko zamknęłam oczy...

***kilka godzin pozniej****

Obudził mnie przeraźliwy płacz dziecka. Zerwałam się na równe nogi. Podbiegłam do dziecka i biorąc je na ręce, tuliłam do siebie. 
-Ciii malutki, cichutko. - Próbowałam go uspokoić. Jednak na marne, chłopczyk dalej płakał. - Co się dzieje mały? - Zaniepokoilam się. Próbowałam go jeszcze karmić, sprawdzałam czy ma czystą pieluszkę, czy nie ma kołki. Nic z tych rzeczy. Chodziłam przez półtorej godziny po pokoju uspokajając małego, w koncu chyba z wyczerpania usnął mi na rękach. Delikatnie położyłam go na łożku. Nie chciałam go  budzić ale musiałam pilnie wyjsc aby kupic ten test. Wyciągnęłam z szafy ubranka dla małego. Jest kwiecień ale pogoda w Londynie bardzo się zmienia. Ubrałam Liama w to :


Starałam się ubierać go jak najdelikatniej aby go nie rozbudzić. Następnie ruszyłam na dół poszukać wózka. Niall wspominał, że kupił nowy bo Liaś ma już prawie roczek. Po długich poszukiwaniach, znalazłam. Wyglądał tak: 

Poszłam po Liasia, zapięłam go do wózka i wyszłam. Udałam się do najbliższego sklepu. Z półki zgarnęłam test ciążowy. Kasjerka dziwnie się na mnie patrzyła. Nie dziwie jej się, w tak młodym wieku mam już jedno dziecko a teraz drugie? Mam nadzieje, że nie. Zapłaciłam i udałam się do domu. Jak zwykle przebrałam Liasia w jakieś dresy. Poszłam do łazienki, zrobiłam test. Minuty czekania. Nie mogłam wytrzymać aby zobaczyc wynik, w głowie cały czas miałam nadzieje, że wyjdzie jedna kreska...Stało się inaczej, na teście pokazały się dwie-Wynik pozytywny. Jestem w ciąży...Nie mogłam w to uwierzyć, rozpłakałam się. Zostawiłam test na półce w łazience. Nakarmiłam Liama, wykąpalam i położyłam spac. Sama poszłam do kuchni aby zrobic sobie herbatę. Z kubkiem gorącego napoju powoli doszłam do pokoju, sprawdziłam tylko czy synek spi. Spał. Wzięłam łyk herbaty i opadłam na łóżko, nie wiedziałam nawet kiedy, ale zasnęłam. 

***Następnego dnia***

Obudził mnie trzask drzwi. Spojrzałam w kierunku skąd dochodził hałas, ujrzałam Niallera. 
- Skarbie, przepraszam. Nie chciałem cię obudzić. - Spojrzał na mnie. Nic nie odpowiedziałam tylko rzuciłam się mu na szyję. -Co się stało? - Przytulił mnie mocno i pocałował w czoło.
- Jestem w ciąży. - Zaczęłam przeraźliwie płakać. 
- Robiłaś test? - Głos Horana był opanowany. 
- Tak. - Pobiegłam do łazienki, złapał w rękę test i dałam Niallowi. Chłopak trzymając w ręce test powoli usiadł, westchnął. - Co teraz?! Ja sobie nie poradzę z dwójką dzieci! 
- Cii skarbie, napewno coś da się wymyślić. - Przytulił mnie i czule pocałował. 
- Nie da się nic zrobić. Może usunę? - Gdy to powiedziałam oczy wyszły Niallowi. 
- Zwariowalas?! Chcesz zabić nasze dziecko? 
- Nie rozumiesz, że nie ma innego wyjścia?! Nie chcę tego dziecka. 
- Nie pozwolę ci usunąć. 
- Ty masz karierę, ja ledwo radzę sobie sama z jednym dzieckiem a co dopiero z dwoma. Wieść o ciąży wywróciła moje życie do gory nogami. Postanowiłam urodzić, dobrze zrobiłam bo teraz nie wyobrażam sobie życia bez Liasia. Ale tym razem nie mogę urodzić. Nie poradzę sobie. 
- Będziesz kiedyś żałować. Przecież ci pomogę... 
- Nie Niall, ty masz trasę koncertową. 
- Ja mam was...-Horan położył rękę na moim brzuchu i spojrzał mi głęboko w oczy...

środa, 17 czerwca 2015

Rozdział 60: " Niech to szlag! Który dzisiaj jest?! "

-Muszę już jechać na lotnisko...-Chłopakowi usmiech zszedł z twarzy. 
-Odwieziemy cie. - Próbowałam się uśmiechnąć jednak nie do końca mi go wychodziło. Podeszłam do łóżeczka, wyjęłam z niej dziecko i delikatnie położyłam na łożku. -Ubierzesz go?- Spojrzałam na Nialla. 
- Jasne. - Horan zamienił się ze mną miejscem. - I jak skarbie, ubierzemy sie? - Zaczął rozmawiać z Liam'em, dziecko gaworzylo i sie uśmiechało. Nialler ubrał małego w to; 

Usiadłam zmartwiona na łożku. 
- Co sie dzieje kotku? - Niall spojrzał na mnie ze smutkiem w oczach, delikatnie objął mnie ramieniem. 
- Wyjeżdzasz na tak długo...a Liam ma za 4 miesiące swoje pierwsze urodziny... - Westchnęłam. 
- Obiecuje ci, że bede na jego urodzinach, przeciez nie moge tego ominąć. - Uśmiechnął się pociesznie. Odłożył małego do łóżeczka, podszedł do mnie i delikatnie ściągnął mi ramiączko od bluzki i słodko sie uśmiechnął. 
-Teraz? - Spojrzałam na Blondyna z zalotnym uśmiechem. 
- Czemu nie? - Zaczął mnie całować...rozbierać...

*****+18*****

- Kocham Cię...-Westchnęłam i Wtuliłam sie w ciało Nialla. 
- Ja też cię kocham...bardzo cie kocham...

*** kilka godzin pozniej ***

Pożegnałam Nialla, poleciał...Liam cały czas płakał od momentu wyjazdu  Niallera. Chyba wie co się stało, No ale nic,trzeba żyć dalej. Wróciłam z lotniska do domu. Rozebrałam się w przedpokoju, rozebrałam Liama. Rozłożyłam mu zabawki w salonie na podłodze, położyłam go tam a sama poszłam do kuchni przygotowywać jedzenie dla dziecka. Nie mogłam przestać o nim myślec...nie docierało do mnie jeszcze to ze wyjechał...bardzo za nim tęsknie ...

*** 3 miesiące pozniej ***

Od kilku dni bardzo źle się czuje. Kompletnie nie wiem co sie ze mną dzieje. Nie mam siły na nic, nie mam nawet siły na to by zająć się własnym dzieckiem. Nakarmiłam Liama i włożyłam do łóżeczka aby jeszcze chwilkę pospal, sama wzielam długą i gorącą kąpiel. Miałam nadzieje ze chociaz to przyniesie mi jakąkolwiek ulgę. Myliłam się, mdłości nie ustawały, zaczynałam się niepokoić. Myślałam nawet nad pójściem do lekarza ale dalej mam nadzieje, że to tylko chwilowe. Ruszyłam do kuchni aby zrobic sobie ciepłą herbatę. Zrobiłam, poszłam do salonu ogladac telewizje. Moj spokój nie trwał jednak długo. Po chwili spokoju, dopadły mnie ogromne mdłości i pędem pobiegłam do łazienki. 
- Cholera jasna. - Przeklnelam wycierając usta. - Musiałam się czymś zatruć... Niech to szlag! Który dzisiaj jest?! - Pobiegłam do pokoju i rzuciłam się w stronę kalendarza. - Nie No nie wierze...- Złapałam za telefon i odrazu wybrałam numer do Niallera. 
-Tak skarbie? - Odebrał chłopak. 
-Niall mamy problem. 
- Co się stało? - Wyczułam niepokój w jego głosie. 
- Spóźnia mi się okres...
- Słucham? O ile? 
- 3 miesiące...

__________________________

Witam was! Znowu długo nic nie dodawałam, ale ostatnio złapałam troche weny, napisze kilka rozdziałów i postaram sie powstawiać! Piszcie co sądzicie ze wydarzy sie dalej! Do zobaczenia ! 

czwartek, 23 kwietnia 2015

Rozdział 59: " Nie wyobrażałem sobie tego jak to bedzie jak bede ojcem, ale teraz wiem, ze ty i Liam to najlepsze co mi sie kiedykolwiek w życiu przytrafiło... "

- Ja nie wyobrażam sobie zycia bez Ciebie...
- Roxy, wiesz jak jest...myślisz, ze chce was zostawiać? Oczywiście, ze nie ale nie mam wyboru. - Spojrzał na mnie ze smutkiem. 
- Wrócisz za 10 miesięcy?! 
- Postaram sie urywać co kilka tygodni na pare dni ...
- Niall, mamy dziecko, myślisz ze Liam tego nie widzi? On dobrze wie, ze tata wyjeżdża i tez to przezywa. 
- Dlatego postaram sie dosc często przyjeżdzać ale wiem ze ominą mnie niektóre momenty w jego życiu. - Chłopak spojrzał na bawiące sie na podłodze dziecko. Nie odpowiedziałam juz nic tylko Wtuliłam sie w jego ciało. 

* Nastepnego dnia rano *

Obudziłam sie, spojrzałam na zegarek. Widniała na nim 6;56. Zdziwiłam sie bo wiedziałam, ze sama z siebie napewno tak wcześnie sie nie obudziłam. Usiadłam i dopiero wtedy zobaczyłam przyczynę przedwczesnego obudzenia sie. To niebieskooki pakował swoje rzeczy do walizki, widac, ze starał sie to robic jak najciszej ale najwyraźniej nie do końca mu to wychodziło. 
- Kotku, daj pomoge ci. - Powiedziałam jeszcze zaspanym głosem. 
- Ooo obudziłas sie. Nie, nie trzeba.  Poradzę sobie. - Uśmiechnął się słodko. Wstałam i podeszłam do łóżeczka w którym leżał Liam. Dziecko juz nie spało. Wzielam go na rece i wróciłam do łóżka. 
- Skarbie, mamy w domu kaszkę albo mleko dla Liasia? 
- Nie wiem. Zaraz sprawdzę. - Chłopak oderwał sie od poprzedniej czynności i zniknął za drzwiami. 
- Głodny jestes co? - Uśmiechnęłam sie do synka. Niall po chwili wszedł do pokoju. 
- Roxy, jest problem bo nie ma ani mleka ani kaszki. - Spojrzał na mnie Horan. 
- Kurde, bede musiała sie wybrać do sklepu. No nic, musimy poradzić sobie inaczej. - Zaczęłam karmić Liama piersią. 
- Uuuu pieknie pieknie. - Zaczął smiac sie Nialler a ja jedna reka rzuciłam w niego poduszka. Blondyn przestał sie pakować i usiadł obok mnie czule mnie obejmując. Spoglądał raz na dziecko, raz na mnie. 
- Co tak patrzysz? - Zaczęłam po chwili. 
- Ciesze się, ze was mam... - Gdy to powiedział, na sercu zrobiło mi sie cieplutko. - Nie wyobrażałem sobie tego jak to bedzie jak bede ojcem, ale teraz wiem ze ty i Liam to najlepsze co mi sie kiedykolwiek w życiu przytrafiło...-Kompletnie nie wiedziałam co powiedziec. Zamurowalo mnie. Delikatnie Pocałowałam chłopaka. 
- Trzymaj go, wręczyłam mu dziecko a sama poszłam do łazienki. Wzielam prysznic, zrobiłam lekki makijaz i ubrałam się w to:


Dumnie wyszłam z łazienki? 
- I jak? - Zapytałam obracając się. 
- Pięknie jak zawsze. - Uśmiechnął się posyłając mi buziaka w powietrzu. Wstał, podszedł do łóżeczka i włożył tam dziecko. Następnie podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. - Podziwiam cie za to, ze ze mna jestes. Nie wiem jaka wytrzymałaby ze mna. - Zasmial sie cicho. 
- Taka ktora cie kocha...- Uslyszlam tylko cichu chichot chłopaka i wtedy moje usta utonęły w jego...

____________

Witam was serdecznie! Wielki powrót ! W czasie mojej nieobecności wiele rzeczy sie w moim prywatnym życiu wydarzyło...poznałam bardzo ważna dla mnie osobe i wogole hah :D czesc z was pewnie wie o co chodzi! Miałam teraz kilkudniowa przerwę związana z testami gimnazjalnymi wiec tak mnie natchnęło Haha a jutro wyjezdzam z klasa na wycieczkę i myśle, ze tam cos napisze! Chciałam was poinformować ze od teraz rozdziały beda pojawiały sie cześciej. Mam nadzieje ze wytrzymacie jeszcze troche ze mna! Do zobaczenia! 

Powrót!

Witajcie kochani! Bardzo bardzo dawno mnie tu nie było ale planuje powrot! Myśle ze na dniach pojawi sie nowy rozdział. Bądźcie dalej ze mna ;** pozdrawiam 

czwartek, 20 listopada 2014

Zawieszam!

Zawieszam bloga z powodów osobistych na czas nieokreślony!

sobota, 25 października 2014

Rozdział 58: " Ja w każdej wolnej chwili będe do was przyjeżdzać. "

- Zabieram cię gdzieś.  - Powiedział.  Słyszałam trzask drzwi. Chłopcy wrócili. 
- Okey. - Zeszliśmy na dół. 
- Chłopcy. Zostańcie z Liasiem. - Powiedział Niall i wyszliśmy. Wsiadłam z Horanem do auta i pojechaliśmy. Nie wiedziałam gdzie jedziemy po 40 minutach, Nialler zatrzymał samochód. 
- Jesteśmy na miejscu. - Powiedział wysiadając. Rownież wysiadlam z auta. Horan podszedł do pogażnika i wyciągnął z niego koszyk. 
- Co to? - Wskazałam palcem na koszyk. 
- Zaraz zobaczysz. - Chłopak zaprowadził mnie na łąkę. Rozłożył koc, świeczki, jedzenie. Leżeliśmy na kocu wtuleni w siebie wpatrując się w gwiazdy. Nialler co chwile chrupał krakersy. 
- Co wcinasz? - Zapytałam uśmiechając się. Niall obrócił się na bok i podparł głowę ręką. 
- Krakersy. - Haha nie moge. On jadł krakersy zwierzątka. Małym krakersowym słonikiem zaczął mi chodzić po brzuchu ja zaczęłam się śmiać. Mój kochany Nialler. Pocałował mnie. Wstał i podał mi rękę. 
- Co robisz? - Zapytałam podając mu niepewnie dłoń. Irlandczyk mocno mnie przytulił i namiętnie pocałował. Wtedy ni z tąd ni z owąd zaczął padać deszcz. Staliśmy na polanie całując się w deszczu. To było takie magiczne. 
- Kocham cię. - Szepnął. 
- Ja ciebie też. Będe tęsknić. 
- Ja w każdej wolnej chwili będe do was przyjeżdzać. - Uśmiechnął się pociesznie. Tą chwilę przerwał nam dzwoniący telefon. Był to Harry, odebrałam. 
- Roxana! Przyjeżdżajcie szybko! - Słyszałam przerażenie w jego głosie. 
- Co się stało?! - Odsunęłam się od Nialla a ten spojrzał na mnie z zaciekawieniem. 
- Liam ma wysoką temperaturę i cały czas płacze. Louis i Liam go uspokajają ale to nic nie daje. 
- Dobrze. Zaraz będziemy. - Rozłączyłam się. 
- Co się stało? - Zapytał z zaciekawieniem Nialler. 
- Liaś ma wysoką gorączkę. Musimy wracać. - Chłopak jak na komendę pozbierał wszystkie rzeczy i biegiem udaliśmy się do auta. Irlandczyk odpalił silnik i po 45 minutach byliśmy w domu. Nie czekając na Nialla wpadłam do domu i pierwsze co usłyszałam do płacz dziecka. Pobiegłam do pokoju. Wszyscy tam siedzieli w ciszy a Liam nosił dziecko uspokajając je. Odrazu przejęłam dziecko od Payna i zaczęłam je uspokajać. 
- On już tak od godziny płacze. - Zaczął Zayn. Wtedy do pokoju wszedł zaniepokojony Niall. 
- Co tu sie dzieje? - Zapytał i wziął ode mnie dziecko. 
- Może trzeba z nim do lekarza pojechać? - Powiedział Louis. 
- Może mu przejdzie. - Odpowiedziałam z nadzieją. - Idźcie się położyć. Jutro wyjeżdżacie. 
- Nie. - Odpowiedzieli jednocześnie. 
- Zadzwonię po lekarza. - Poderwał się Liam. 
- Chodź tu do mnie mały. - Uśmiechał się Harry i wziął od Nialla dziecko. Chłopczyk odrazu wtulił się w Harolda, ale nie przestawał płakać. Coś tu jest nie tak...

------

Po dłuższej przerwie kolejny rozdział! Mam nadzieje ze wam sie podoba. Komentujcie! 


sobota, 18 października 2014

Rozdział 57: "Bo co? Uderzysz mnie?"

- Co ty robisz?! - Blondyn wpadł do pokoju. Wyrwał mi walizkę. 
- Wyjeżdżam. - Mówiłam z płaczem. 
- Nigdzie nie jedziesz! - Dalej miał podniesiony głos. 
- Bo co? Uderzysz mnie? - Dalej płakałam. 
- Dobrze wiesz, że nigdy bym tego nie zrobił. - Jego głos zmienił się na spokojny i delikatny. 
- Już sama nie wiem. - Odeszłam od chłopaka i usiadłam bezsilnie na łożku. Ukryłam twarz w dłoniach i zaczęłam płakać. Irlandczyk podszedł i przykucnął przy mnie. 
- Kochanie. Nie płacz. Przepraszam. -  Pociarał ręką o moją rękę. - Nie chciałem. Przepraszam. 
- Uważasz dalej, że jestem na tyle pusta aby sprzedawać swoje ciało na okładki gazet?! - Spojrzałam na niego. Jego oczy wyrażały smutek. 
- Nie. Kocham cię. - Przytulił mnie. Chętnie Wtuliłam się w jego ciało. - Ja poprostu chcę aby nasze dziecko miało chociaż w połowie normalną rodzinę. Aby miało matkę. 
- Ma. Ojca też. 
- Roxy dobrze wiesz jak jest. Ja jestem piosenkarzem ciągle trasy koncertowe. Nie będe mieć dużego udziału, znaczenia w jego życiu. 
- Nawet tak nie mów. 
- Mowię prawdę. Nigdy nie będzie normalnie. Zawsze ominę jakiś ważny moment w jego życiu. A ty masz być z nim zawsze. Obiecaj mi to.
- Obiecuje. 
- Roxy. Oczywiście nie będe ci zabraniał robienia tego co lubisz ale błagam cie. Narazie zajmijmy się Liasiem. On jutro wychodzi ze szpitala i bedzie nas potrzebował. 
- Dobrze. - Kolejny raz Wtuliłam się w chłopaka. - A tak wogóle to dlaczego nie jesteś w studiu? Przecież jest 13. 
- Długo cię nie było. Martwiłem się. Chciałem być w domu jak wrócisz. 
- Nie bedziesz miał przez to kłopotów? 
- Nie. Mój menager już wie dlaczego zostałem w domu. - Uśmiechnął się
- To dobrze. - Odwzajemniłam uśmiech. 
- A teraz już nie płacz. - Chłopak otarł łze spływającą po moim policzku. Uśmiechnął się pociesznie i pociągnął mnie za rękę na dół. - A teraz obejrzymy jakiś film. - Usiedliśmy na kanapie. Oczywiście Niall musiał włączyć jakiś przerażający horror. Co chwilę wtulałam się w ciało Blondyna. Było jak dawniej. Było cudownie...


**** następnego dnia ****

- Musimy już jechać! - Krzczał Blondyn. 
- Już schodzę! - Poprawiałam makijaż schodząc po schodach. 
- Gotowa?
- Tak. - Chłopak złapał mnie za rękę i razem udaliśmy się do samochodu. Nialla znowu ominie dzień w studiu. Chłopcy siedzą już tam od 7 rano. Po 20 minutach byliśmy już w szpitalu. Poszliśmy do sali gdzie leżał nasz synek. Spokojnie weszliśmy. 
- Noo mały. Wracamy do domu. - Zaśmiał się Blondyn. 
- Ale najpierw się przebierzemy. - Wzięłam dziecko na ręce. - Niall idź do lekarza po wypis. - Oznajmiłam a chłopak momentalnie zniknął za drzwiami. - Moje kochane. Już wracamy do domku. Matko jaki ty jesteś duży. - Uśmiechałam się. Liam rownież się uśmiechał. Miał już pierwsze ząbki. Ubrałam go w to:


- Już jest wypisany. Możemy go zabrać do domu. - Do sali wszedł Nialler. Wziął ode mnie Liama i zapiął go w fotelik. Razem udaliśmy się do auta. Po 40 minutach bo takie były korki byliśmy w domu. 
- Chodź tata cię weźmie i nakarmi. - Horan wziął Liama z fotelika i wraz z gaworzącym dzieckiem poszedł po schodach na górę. Ja po zrobieniu dwóch kubków herbaty rownież poszłam na górę. Weszłam po cichutku do pokoju. Byłoby zupełnie ciemno gdyby nie mała lampka zapalona na stoliku. Niall leżał bokiem na łożku opierając głowę na ręce. W drogiej ręce trzymał butelkę i karmił Liasia. To wyglądało tak słodko. 
- On już nie powinien pić z butelki. Jest za duży. - Powiedziałam kładąc kubki na stoliczku nocnym. 
- Ale dzisiaj jest wyjątek. - Powiedział Nialler. Po nakarmieniu dziecka wziął i chodząc po pokoi klepał je po pleckach. 
- Wzorowy ojciec. - Zaśmiałam się. 
- No a jak. - Oboje Zaczęliśmy się śmiać. Kiedy Liam'owi się odbiło, Horan przystąpił do akcji. Posadził dziecko na podłodze. Zapewne wczesniej wyczytał, że ośmiomiesięczne dziecko potrafi już siedzieć. Sam usiadł na przeciwko niego i biorąc pluszowe zabawki i grzechotki zabawiał malucha. 
- Oj Niall, Niall. - Wzdychnęłam. 
- No co? 
- Nic nic. - Uśmiechnęłam się. Miałam czas dla siebie. Wzięłam laptopa i zaczęłam przeglądać internet. 
- Roxy? 
- Hmm? - Odwróciłam wzrok od laptopa i spojrzałam na Niallera. 
 -Musimy porozmawiać- Wypowiedział, a z jego ust momentalnie zszedł uśmiech. 
-Niech zgadnę, chcesz mnie zostawić?
-Tak, w dodatku zdradziłem cię z Karoliną a Harry to mój ojciec- Zachichotał- Proszę cię przestań, dobrze wiesz że nie zostawię cię nigdy bo cię kocham. 
- To o co chodzi?
- Wyjeżdżam z chłopcami w trasę. 
- Kiedy?
- Jutro. 
- Słucham?! - Odłożyłam laptopa i podeszłam bliżej. Usiadłam na łożku i wpatrywałam się w chłopaka. 
- Jutro o 12 mamy samolot. - Czułam, że moje oczy przepełniają się łzami. 
- Dlaczego dopiero teraz mi to mówisz?! - Podniosłam głos. 
- Nie chciałem niszczyć dnia. 
- Co nie chciałeś?! - Poderwałam się. 
- Proszę cię. Nie krzycz przy dziecku. 
- Na ile wyjeżdżasz? - Zapytałam tym razem spokojnie. Powoli usiadłam na łożku. 
-  Wyjeżdżamy w 10 miesięczną trasę. - Na 10 miesięcy?! Przecież to prawie rok. 
- Na 10 miesięcy?!
- Tak ale spokojnie. Będę do was przylatywał jak tylko znajdę czas. - Nialler wstał z dywanu, usiadł obok mnie i mocno mnie przytulił...


_____________

Taaaakk! Jest i kolejny rozdział! Emocje pod sam koniec rozdziału ^^
Nieważne. Poprostu komentujcie. Narazie :*


Pół roku! 18.10.2014

Witajcie! Dokładnie dzisiaj 18.10.2014 mija pół roku od kąd założyłam tego bloga! Pierwszy post post pojawił się jednak chwile pozniej ale to 18 października powstał ten blog! To pół roku temu zrodził się pomysł aby napisac własną historie. Aby samemu ułożyć życie. Jestem dumna z tego, że dobiłam do ponad 12,5k wyswietlen! To dla mnie niesamowite!

Mojego bloga czytają ludzie z wielu państw. Nie myślałam, że bedzie ich tak wiele i to na całym świecie! 

Dziękuje wam bardzo za to! Korzystając z okazji chciałabym was zaprosić na mojego drugiego bloga! Znajduje się on pod adresem: onepersonchangemylife.blogspot.com

Oczywiście tego bloga piszę dalej i narazie nie planuje go skończyć! Do zobaczenia!

Rozdział 56: " Sorry ale nie chce takiej dziewczyny. "

****następnego dnia****

Wstałam rano. Była godzina 8:30. Nie wiem nawet dlaczego tak wcześnie się obudziłam. Wstałam po cichu. Jak zwykle mój Blond śpioch jeszcze spał. Zresztą, nie dziwię mu się. Dzisiaj od 11 do 20 ma studio i nagrywanie nowego albumu. Mój zapracowany Irlandczyk. Wzięłam rzeczy do ubrania. Pomimo tego iż jest styczeń nie ma śniegu. Jest tylko mega zimno i pada deszcz. Wzięłam rzeczy do ubrania odpowiedne na tę pogodę i ruszyłam do łazienki. Jak co dzień wzięłam prysznic i zrobiłam make-up a włosy zostawiłam rozpuszczone. Ubrałam się w to:



I wtedy naszła mnie myśl. Przecież nie będę całe życie siedzieć w domu. Chciałaby być samowystarczająca. Pamiętam jak koleżanki w szkole mówiły mi, że mam świetną figurę. Może spróbowałabym jako modelka? Wyszłam z łazienki i Spakowałam do torby kilka ciuchów na casting. Wzięłam te rzeczy:



Zadowolona po cichutku wyszłam z pokoju. Skierowałam się do wyjścia z domu. Spacerkiem przeszłam do centrum po 20 minutach stałam pod drzwiami agencji castingowej. Pewnie otworzyłam drzwi. Podeszłam do recepcji. 
- Dzieńdobry. Ja na casting przyszłam. 
- Witam. Proszę wypełnić formularz i czekać na swoją kolej. - Recepcjonistka wydała mi formularz zgłoszeniowy. Wypełniłam go. Dostałam numer 168. Spojrzałam na telewizor na którym wyświetlał się numerek która ma iść do pokoju z jury. Widniał tam dopiero numerek 154. Postanowiłam rozejrzeć się po korytarzu. Na ścianach wisiały zdjecia modelek.



 Jakie one były śliczne. 
Po około 40 minutach oczekiwania przyszła kolej na mnie. Pewnie weszłam już w szpilkach i sukience na wybieg. Zobaczyłam jury. Troche spanikowałam ale próbowałam tego po sobie nie okazywać. Doszłam do stolika z jury. 
- Cześć. - Odezwał się juror. 
- Dzień dobry. - Odpowiedziałam promiennie. 
- Przedstaw sie. 
- Jestem Roxana mam 19. lat. 
- Ile masz wzrostu?
-172 cm. 
- Ile ważysz?
- 52 kg. 
- Proszę. Przejdź się po wybiegu. - Wykonałam polecenia jurora. 
- Dziękuje. Jest pani świetna. Super figura. Długie nogi. Odpowiedni wzrost. Długo ćwiczyłaś?
- Nie ćwiczę wcale. Powiem jedno. Nawet urodziłam dziecko. 
- Naprawdę?
- Tak. Mam ośmiomiesięcznego synka. 
- To gratuluje. - Odezwała się druga jurorka. 
- Masz tę pracę. Zadzwonimy jeszcze do ciebie i omówmy warunki kontraktu. 
- Dziękuje. - Wyszłam. Matko nie wierzę. Jestem modelką. Podekscytowana wróciłam do domu. Weszłam po cichu. Ku mojemu zdziwieniu zauważyłam Nialla. Czy on nie powinien być w studiu? Nieważne.  
- Gdzieś ty była?! - Powitał mnie z niezadowoleniem Niall. 
- Na castingu. 
- Na jakim do cholery castingu?!
- Na modelkę. 
- Słucham?!
- Na modelkę. 
- Ty masz się teraz zajmować Liam'em. On jutro wychodzi ze szpitala! - Krzyczał Blondyn. Czułam się jakby ojciec na mnie krzyczał. Bałam się. Bałam się, że mnie uderzy. 
- Niall...-Powiedziałam cicho z płaczem w głosie. 
- Co Niall?!! Masz się zajmować naszym dzieckiem a nie modelingiem!!
- Ja mam 19 lat. Chce robić to co kocham. - Mówiłam spokojnie. 
- Czyli stać goła przed aparatem?! Sorry ale nie chce takiej dziewczyny, której tyłek jest na milionach okładek gazet. - Wtedy nie wytrzymałam. Pobiegłam na górę z płaczem do pokoju. Wyciągnęłam z szafy walizkę i zaczęłam wrzucać do niej po kolei rzeczy. Wyjeżdżam, przecież nie potrzebna mu taka dziewczyna...


___________________

Siemka! Przybywam z kolejnym rozdziałem. Mam nadzieje, że bedzie tu troche komentarzy. Kolejny rozdział wrzucę albo jeszcze dzisiaj albo jutro. Do zobaczenia!

wtorek, 14 października 2014

Rozdział 55: " A ja nie chcę opowiadać o moim dziecku. "

Słyszałem jak ktoś za mną biegnie. Zapewne była to Roxy, ale ja nie chciałem tam wracać.  
- Niall! Zaczekaj! Niall! - Krzyczała biegnąc za mną. W końcu złapała mnie za rękę. Odwróciłem się. 
- Nigdzie nie wracam. - Powiedziałem i odwróciłem wzrok. 
- Niall. Proszę nie chcę żebyś miał później kłopoty u menagera. 
- A ja nie chcę opowiadać o moim dziecku. - Odpowiedziałem i wyrwałem się jej. Szybkim krokiem wyszłem z budynku. Ona tam została.  Nie chciałem jej tak potraktować, jej też jest ciężko, wiem, ale próbuje to ukryć a ja poprostu nie potrafię. 


**** oczami Roxy ****

Niall wyrwał mi się i wyszedł. Stałam przez chwilę w miejscu aż w koncu oparłam się o ścianę i z płaczem zjechałam po niej. Dlaczego to wszystko spotyka akurat nas. Dlaczego?! Płakałam dalej. W końcu wstałam i poszłam do pokoju gdzie odbywał się chwilę wcześniej wywiad. Weszłam i w jednej chwile wszystkie obecne tam oczy skierowały się na mnie. 
- Płakałaś?! - Zapytał Hazza wstając z miejsca. Podszedł do mnie i poprostu mnie przytulił. Widziałam niesmak na twarzy dziennikarki. - Co się stało? Gdzie jest Niall? - Pytał dalej mnie tuląc. 
- Chciałam go zatrzymać i namówić, aby wrócił na wywiad i powiedziałam mu, że nie chce aby później miał kłopoty i menagera. - Płakałam dalej. 
- I co?
- On powiedział mi, że nie chce opowiadać o swoim dziecku i poprostu poszedł. 
- Ciii Roxy. - Tym razem tulił mnie Zayn. 
- Idę go poszukać. - Stwierdził Hazza i wyszedł. 
- No i o co takie wielkie halo. - Odezwała się dziennikarka. 
- Czy pani wie w jakim stanie jest dziecko Nialla?! - Prawie krzyknął Louis. 
- Lou spokojnie. - Próbował go uspokoić Liam. 
- Nie Liam. Nie spokojnie. Bo ta pani chyba nic nie rozumie. Ona nigdy nie miała dziecka śmiertelnie chorego! A Roxana i Niall mają! Do tego mają 19 i 21 lat! Rozumiesz?!
- Rozumiem ale nie wiem o co takie wielkie przedstawienie. - Stwierdziła siadając na krześle i zakładając nogę na nogę. 
- On nie chce opowiadać o swoim dziecku. To dla niego jest trudne. A pani odrazu mu z takim pytaniem wyjeżdża. 
- Taka moja praca. - Louis tylko zmierzył ją wzrokiem. Ni zdążył nic powiedzieć po wtedy do pokoju wszedł Hazza z Niallerem. Usiedli na krzesłach przy stoliku. - Świetnie! Możemy kontynuować?! - Odparła uśmiechnięta. Chłopcy nic jej nie odpowiedzieli. - Cudownie. Więc chłopcy. Jak tam sobie radzicie z chorobą synka waszego przyjaciela?! - Zapytała. Myślałam, że ją tam rozniosę. 


**** oczami Nialla ****

Gdy zadała znowu to pytanie po raz kolejny poczułem ukłucie w sercu. Nic nie odpowiedziałem tylko spuściłem głowę. 
- Nic nie powiecie? - Zapytała. 
- Nie. Niall nie ma ochoty o tym rozmawiać. - Powiedział Liam. 
- Dlaczego?! - Nie dawała za wygraną. 
- Bo to jego dziecko i jego sprawa. - Dopowiedział Harry. 
- To przejdźmy dalej. Co zrobiłeś jak dowiedziałeś się, że twoje dziecko jest śmiertelnie chore? - Spojrzała na mnie. Miałem ochotę jej tam wygarnąć, ale faktycznie miałbym później problemy. Louis wstał i powiedział:
- Dobra. Koniec wywiadu. Tak nie będziemy rozmawiać. - Wszyscy w jednym czasie wstaliśmy i ku zaskoczeniu dziennikarki wyszliśmy.  


**** oczami Roxy ****

Byłam kompletnie zdziwiona postawą chłopaków. Wtedy wściekła dziennikarka krzyknęła do mnie. 
- Naucz swojego chłopaka kultury! - Widziałam jak w momencie Niall wraca się z korytarza i biegnie w naszą stronę. Podbiegł do nas. 
- A ty naucz się dyscypliny! - Krzyknął. Objął mnie ramieniem i szybkim krokiem wyszliśmy z budynku. 
- Ten wywiad to jakaś porażka. - Podsumował Zayn. 
- Dokładnie. - Zgodził się z nim Louis. Wtedy Niall pociągnął mnie za rękę. Odeszliśmy na bok. 
- Roxy. Przepraszam, że tak cię potraktowałem. Nie chciałem. - Pocałował mnie. 
- Wiem. - Wtuliłam się w niego. 
- Poradzimy sobie jakoś. Musimy. - Uśmiechnął się do mnie i pocałował mnie w czoło. Następnie busem który po nas przyjechał wróciliśmy do domu. Po wejściu do domu odrazu ruszyłam do kuchni aby zabrać się za obiad. Postanowiłam, że zrobię pizzę. Wyciągnęłam potrzebne składniki i zaczęłam robić ciasto. Wtedy do kuchni wszedł mój Irlandczyk. 
- Ulala co tu się szykuje. - Zagwizdał. 
- Będzie pizza. - Uśmiechnęłam się. Niall przytulił mnie od tyłu. - Uważaj, bo cię ubrudzę.
- To nic. Wypierze sie. - Chłopak wziął trochę mąki i obsypał mnie nią. 
- O ty! - Zaśmiałam się. Wzięłam wiecej białego proszku i wysyłałam mu na idealnie ułożone włosy. Ten zaczął mnie łaskotać. 
- Co tu się dzieje?! - Wpadł do kuchni Louis i odrazu dostał od Niallera mąką w twarz. Niall z ubawem spojrzał tylko na mnie i z powrotem na Louisa. 
- Niall!! - Krzyknął pan Marchewka. Podbiegł do blatu i biorąc całe opakowanie mąki wysypał je Blondynowi na głowę. Horan był cały biały. Przybyłam Louis'owi piątkę i zaczęliśmy się śmiać. 
- Złoczyńcy! - Krzyknął Niall i uciekł do łazienki. Oczywiście po chwili do kuchni wbiegł Daddy Direction. 
- Co wyście tu narobili?! - Spojrzał z przerażeniem  na kuchnię całą w mące. 
- Spokojnie Li. My to posprzątamy. - Zaśmiałam się. 
- Mam nadzieje. - Odpowiedział Liam i wyszedł. Ja z Louisem zabrałam się za sprzątanie. Po 15 minutach kuchnia była posprzątana. Niall wrócił w czystych ubraniach. Wtedy ja z Louisem poszliśmy się przebrać. Następnie wszyscy we trójkę zaczęliśmy robić pizzę. Chłopcy mi pomagali. Niall cały czas bardzo słodko się zachowywał. Cały czas mnie całował i przytulał. Po godzinie pizza była gotowa i wszyscy razem usiedliśmy zajadając się pizzą w salonie przed telewizorem. 
- A tak właściwie to gdzie są dziewczyny? - Zdziwiłam się. 
- Danielle pojechała na zawody tańca. - Powiedział Liam  
- Perrie jest w trasie LittleMix za kilka miesięcy dopiero będzie. - Odparł zasmucony Zayn. 
- A Elka pojechała na urlop z koleżankami z czasów szkoły. - Oznajmił Louis. 
- Aaa Okey. To wszystko wyjaśnia. - Dokończyłam zjadanie pizzy. Hazza cały czas siedział na telefonie. 
- Patrzcie! Ta idiotka to wrzuciła do internetu! - Krzyknął. Wszyscy w jednym momencie nachyliliśmy się nad Harrym. Zobaczyłam filmik z wywiadu a pod nim artykuł. 

SKANDALICZNE ZACHOWANIE MŁODEGO GWIAZDORA!

Podczas wywiadu w Londynie w dniu 29.10.2014 młody gwiazdor Niall Horan (21l.) nie wytrzymał i wyszedł z trzaskiem drzwi ze studia. Przyjaciele Nialla z zespołu też nie są lepsi. Broniąc przyjaciela obrazili dziennikarkę. Czy One Direction woda sodowa już uderzyła do głowy?

- Zobacz na komentarze. - Powiedział   Zayn. 

Onedirectionforever
" Nie dziwie się, że Nialler wyszedł. W końcu to drażliwy temat i nie musi mieć ochoty rozmawiać z obcą osobą na prywatne tematy! "

1dlondon
" Niall dobrze zrobił. One Dierction to nie zabawka którą wszyscy mogą manipulować. Oni też mają uczucia! "

- Fani są za nami. - Stwierdził Niall
- W 100%. - Dopowiedzialam. 
W końcu ja z Niallem udaliśmy się do szpitala. Odrazu skierowaliśmy się do gabinetu lekarskiego. 
- Dzieńdobry. 
- Witam. - Odpowiedział nam lekarz. - Proszę usiąść. 
- Dziękujemy. - Zajęliśmy miejsca. 
- Co państwo chcą wiedzieć?
- Kiedy nasz synek będzie mógł opuścić szpital? - Zabrał głos Niall. 
- Jego stan jest świetny. Do naprawdę cud. Myślę, że za kilka dni. - W końcu będzie tak jak dawniej. Będziemy rodziną. 

------------

Siemka! Dzisiaj taki rozdział! Ostatnio mam troche weny wiec pisze! Juz jest 55 rozdział! Jak to szybko leci. Proszę was o komentarze! To naprawdę dla mnie wazne. Bo jeżeli ich nie ma to ja nie mam dla kogo pisac. Wiec udzielajcie sie!