środa, 16 lipca 2014

Happy Birthday Theo!


Kochani! 

Dzisiaj nasz mały Theo kończy roczek! Chiciałabym złożyć mu życzenia. 

Wszystkiego Najlepszego Theo! Życzę Ci abyś był tak samo słodki jak twój wujek! Napewno w przyszłości będziesz przystojnym chłopakiem. Życzę Ci także abyś w życiu miał możliwość robienia tego co kochasz. Myślę, że za niedługo uświadomienie sobie jakim jesteś szczęściarzem, że jesteś bratankiem Nialla...

Rozdział 16: " Była przekonana, że on ją dalej kocha. "

    **** oczami Nialla ****

Roxy długo nie wracała. Zaczynałem się martwić. Wiem, jestem przewrażliwiony na punkcie bezpieczeństwa mojej dziewczyny. 
Stałem razem ze wszystkimi przy samochodzie. Zawołałem Perrie. Wiem, że to właśnie ona jest w dobrym kontakcie z Roxy. 
- Perrie, mam do ciebie prośbę. 
- Tak?
- Czy mogłabyś pójść sprawdzić co z Roxy? Jakoś tak długo nie wraca. 
- Jasne. - Perrie udała się do toalet. 

   
       **** oczami Perrie ****

Niall poprosił mnie abym poszła sprawdzić co z Roxy. Moim zdaniem to on trochę przesadza. Chociaż, po tym co wydarzyło się w klubie. Wcale mu się nie dziwie. Martwi się o nią. To słodkie. Weszłam do toalet i pierwsze co usłyszałam był to krzyk dziewczyny. Odruchowo pobiegłam sprawdzić co się stało. Otworzyłem drzwi i zobaczyłam Roxy. Zwijała się z bólu. Miała strasznie przekrwione oczy. Wybiegłam ze stacji. Pobiegłam do auta. Ledwo co wymawiałam słowa . Złapałam Horana za rękę. 
- Niall, R...Roxy...- Więcej nie musiałam mowić. Chłopak pobiegł z prędkością światła w stronę stacji. Za nim pobiegł Harry. 

      **** oczami Nialla ****

Zobaczyłem biegnąca w naszym kierunku Perrie. Podbiegła do nas i złapała mnie za rękę. Ciężko dyszała. 
- Niall, R...Roxy...- Gdy usłyszałem jej imię nie zastanawiałem się. Pobiegłem w kierunku stacji. Harry pobiegł za mną. Nie myślałem wtedy o niczym innym tylko o tym aby z Roxy było wszystko w porządku. Wparowałem jak torpeda do damskich toalet. Była tam Roxana. Miała straszliwie przekrwione oczy i zalana była łzami. Leżała na podłodze. 
- Roxy. Co się stało?! Kto ci to zrobił?!- Wziąłem dziewczynę na ręce. Była taka bezbronna. 
- Roxy. Spokojnie. Jesteś już bezpieczna. - Uspokajał ją Harry. Zaniosłem ją do auta. 
- Karolina! Daj waciki do demakijażu i wodę! - Krzyczał Harry. 
- Hazza. Skąd ty wiesz co to waciki do demakijażu?! - Zdziwiła się Eleanor. 
- Miałem kilka dziewczyn. - Oznajmił Harry. Ja położyłem Roxy na siedzeniach Van'a. Dziewczyny dały jej na oczy waciki z wodą. Roxana się uspokoiła. Mogłem wtedy z nią zacząć rozmawiać. 
- Roxana, kto ci to zrobił? - Musiałem zadać to pytanie. Strasznie się o nią martwiłem. 
- Myłam ręce i wtedy ktoś powiedział " Zostaw Nialla w spokoju. Bo może ci lub się jemu coś stać. " Noi się Odwróciłam żeby zobaczyć kto to powiedział. Wtedy dostałam gazem pieprzowym po oczach. 
- Holly... - Warknął Zayn. 
- Roxy, na następnych przystankach będziesz cały czas chodzić z kimś. Dobrze? - Zapytałem. 
- Okey. Jedźmy już. - Wszyscy zapakowali się do samochodu oprócz mnie i Liama. 
- Stary, jak coś to poprowadzę za ciebie. Ty teraz musisz być z nią. 
- Dzięki. Przyda się. - Weszliśmy do Van'a. Usiadłem koło Roxy. Zagarnąłem ją ramieniem do siebie. Ona położyła głowę na moim ramieniu. Zasnęła. Moja księżniczka musiała być bardzo zmęczona. Nikt nie skrzywdzi mojej królewny. 


      **** około godziny 23 ****
      **** oczami Roxy ****

Otworzyłam oczy. Byłam w samochodzie. Jechaliśmy. Oczy przestały mnie piec. Było już dobrze. Rozjerzałam się po aucie. Wszyscy spali. Ja dalej byłam pod ręka Blondyna. Zasnęłam w jego ramionach.  Niall rownież spał. Zwróciłam się więc do Liama który prowadził. 
- Liam, gdzie jesteśmy? 
- Oooo już nie śpisz. Za około 3h będziemy przekraczać granicę. 
- Nie jesteś zmęczony? 
- Trochę jestem, ale dam radę. 
- Jak coś to budź chłopaków i się zmień z którymś. Wogóle to co się stało?
- To ja powinienem zapytać ciebie co się stało. Chyba ktoś prysnął ci gazem pieprzowym po oczach. Niall się bardzo wystraszył. On się strasznie martwi o ciebie. 
- Wiem, ale czasami przesadza. 
- Też mi się tak wydaje. No, ale co zrobisz? Nic nie zrobisz. Kocha cię i tyle. Myślę, że nigdy nie czuł czegoś tak mocnego do dziewczyny. 
- Opowiesz mi co to było z Holly?
- Ja dokładnie też tego nie wiem. Nie chodziłem z Niallem do szkoły. Wiem tyle co on sam mi opowiedział. A tobie tego nie mówił?
- Mówił, mówił. Tylko ja nie za bardzo to rozumiem. Opowiesz?
- No już dobra. Opowiem. Więc...Niall miał wtedy podajrze 15 lat. Był w gimnazjum. Pewnego dnia grał mecz piłki nożnej. Był w tej zwycięskiej drużynie. Po meczu wiadomo, przyczepiły się do nich dziewczyny. Tak Niall poznał Holly. Zakochał się. Nie widział świata poza nią. Cały swój czas spędzał z nią. Jak nie było jej w pobliżu to dzwonił do niej i pisał sms'y. Zakochał się na zabój. Ona bawiła się nim. Wiedziała, że on zrobi dla niej wszystko. Pewnego dnia ona wyznała mu, że jest w ciąży. Cieszył się, jak to Niall. Następnie wyznała mu, że zdradziła go i to nie jego dziecko. On załamał się psychicznie. My byliśmy już wtedy zespołem. Wiedzieliśmy co ona mu zrobiła, więc gdy przyszła do studia, wyrzuciliśmy ją. Okazało się, że straciła dziecko. Chciała do niego wrócić. Któregoś dnia nie przypilnowaliśmy jej i dostała się do Nialla. Spotkali się wtedy pierwszy raz po 3 latach. Była przekonana, że on ją dalej kocha. Niall nawet zastanawiał się czy do niej nie wrócić, ale na szczęście wybiliśmy mu ten pomysł z głowy. 
 - Czemu na szczęście?
- Bo gdyby był teraz z nią to nie był by z tobą. A ja wiem, że ty go nie zranisz. Kochasz go szczerze, to widać. Pózniej Niall miał chyba dwie dziewczyny. Amy Green i Barbare Palvin. Ale to były nieudane i krótkotrwałe związki. Z tobą myślę, że będzie inaczej. 
- Napewno będzie inaczej. Uważam, że Nialler jest świetnym chłopakiem. - Pocałowałam Blondyna w policzek. Wtedy ten się obudził a Liam tylko cicho się zaśmiał. 
- Co się dzieje!? Roxana, czemu nie śpisz? - Przeciągał się zaspany Horan. 
- Gadałam z Liam'em. 
- Obgadywałaś mnie! - Uśmiechał się Niall i przyciągnął mnie do siebie. 
- Tak, Niall. Obgadywaliśmy cię bo nam się nudzi i nie mamy co robić. - Odezwał się Liam. 
- Heh dobra. Liam, za ile granica?
- Austriacko-Słoweńska za dokładnie 2,5 godziny. Ale zaraz się zatrzymamy. Budź resztę. - Niall obudził każdego. Liam zatrzymał samochód na stacji benzynowej. 
- Ja idę kupić sobie kawę. - Oznajmiłam. 
- Czekaj, nie pójdziesz sama. Ja pójdę z tobą. - Zaoferował Liam. Udałam się z Liam'em do budynku stacji. Kupiliśmy sobie po kawie i usiedliśmy przy stoliku. 
- Tak naprawdę to mało o tobie wiem.  Opowiesz mi coś?
- Mam na imię Roxana. Mam 18 lat. Jestem z Krakowa, z Polski. Uwielbiam grać w siatkówkę. Wcześniej nie byłam Directioner, ale wszystko się zmieniło odkąd jestem z Niallerem. Gdy byłam młodsza zdobywałam wiele pucharów właśnie w siatkówce. 
- Heh to już więcej o tobie wiem. - Zaśmiał się Liam. - Przepraszam, że nie masz ani trochę prywatności. Ale, wiesz. Niall jest nadopiekuńczy. 
- Wiem. Spoko. Nie mam o to do nikogo żalu. A już napewno nie do ciebie. 
- Dzięki. Wracamy? 
- Tak, chodźmy. - Wróciliśmy do auta. 
- Męcząca ta podróż. - Narzekała Eleanor. 
- Dasz radę. - Przytulał ją od tyłu Lou. 
- Która godzina? - Zapytałam. 
- 23.45- Odpowiedział mi z oddali Nialler. Zanim się obejrzałam. On już przytulał mnie od tyłu. Odwzajemniłam uścisk chłopaka, jednak czułam się nieswojo. Ktoś mnie obserwował...
- Roxy, czym się denerwujesz? - Szepnął mi do ucha Niall nie poluźniając ani trochę uścisku. 
- Nie denerwuje się. Skąd taka myśl?
- Wyczuwam to. Ty się nigdy tak nie zachowujesz. 
- A skąd wiesz jak ja się zachowuję?! - Wtedy już Krzyknęłam. W jednym momencie wszyscy się na mnie popatrzyli. Ucichli. 
- Roxy, ja... - Zaczął Niall, ale ja mu przerwałam. 
- Tak, dobrze. Wiem ty chciałeś dobrze! Znam już to! - Krzyczałam oburzona. Weszłam z fochem do auta i zamknęłam drzwi. 
 Co ja zrobiłam?! Przecież on mnie kocha. Troszczy się o mnie a ja się na niego przy wszystkich drę. W końcu drzwi do auta się otworzyły. Niall nie wszedł do auta. On tylko przykucnął. 
- Roxy, zadam ci jedno pytanie. Kochasz mnie? - Spojrzałam mu w oczy. W jego błękitnych tęczówkach można było zobaczyć żal i smutek. 
- Niall, Niall. Kocham cię. Bardzo cię kocham.
 Przepraszam. -Niall wstał. Wysiadłam z auta i automatycznie rzuciłam mu się na szyję. - Wiem, że się o mnie troszczysz. Doceniam to. - Pocałowałam namiętnie chłopaka. A ten złapał mnie w talii i odwzajemnił pocałunek. 
- Uuu misiaczki jak słodko. - Buczał Zayn. 
- Właśnie, mamy wam coś do przekazania...- Zaczął Harry. Wskazał  na Karolinę aby ona zaczęła mowić, więc zaczęła. 
- Jestem...

¥£$£££$$£¥¥££¥¥¥£¥¥

Mamy kolejny rozdział! Tu zaczęło się dziać! Pierwsza malutka kłótnia Nialla i Roxany. Tylko co mieli do przekazania Harry i Karolina? Piszcie w komentarzach! 

CZYTASZ=KOMENTUJESZ 


wtorek, 15 lipca 2014

Rozdział 15: " Tak czy siak, musicie opuścić ten hotel. "

**** oczami Nialla ****


Obudziłem się już rano. Rozejrzałem się po pokoju. Wszyscy spali jak zabici. Roxy, wyglądała tak słodko. Przez całą noc spała przytulona do mnie. W pewnym momencie usłyszałem dzwonek do drzwi, wszyscy się nagle zerwali. Roxy także nie spała. Postanowiłem, że otworzę drzwi, chociaż to nie był mój pokój. Podszedłem do drzwi i otworzyłem je. Za drzwiami stała wkurzona recepcjonistka.
- Coś się stało? - Zapytałem nieświadomy niczego.
- Jest godzina 11 do 10 trwa doba hotelowa! Powinno was już nie być w pokojach!  Inni goście czekają! - Wskazała palcem na małżeństwo stojące za nią z walizkami. - Co z tego, że jesteście One Direction?!
- To chyba jakaś pomyłka...Ja rezerwowałem pokoje 18,16,17,13 i 12 na okres 3 tygodni, nie 3 dni...
- A czy pamięta pan jak wyglądała recepcjonistka która was zameldowywała?
- Niska, czarne włosy,  okulary...
- Ach ta...Ona jest tu nowa i nie zna perfect angielskiego, mogła się pomylić...Tak czy siak, musicie opuścić ten hotel.
- A niema innych wolnych pokoi?! - Zaczynałem się denerwować bo czemu my tn musimy płacić za to, że ktoś się pomylił.
- Niestety nie. Prosze o opuszczenie pokoi numer: 12,17,18,13 i 16 w ciągu 20 minut! - Nie zdążyłem jej nic odpowiedzieć bo zniknęła za rogiem. Wróciłem do towarzystwa.
- Mamy 20 minut, żeby się spakować i stąd wyjechać.
- A co się stało? Paul dzwonił? - Pytał zdegustowany Lou.
- Nie tylko, jak meldowałem nas w tym hotelu to powiedziałem,  że na 3 tygodnie a ona chyba źle zrozumiała i zameldowała nas na trzy dni! Więc teraz wszyscy szybko udają sie do swoich pokoi! Mamy 20 minut na spakowanie się! Jest 11.05. O 11:25 spotykamy się na holu i tam zdecydujemy co dalej zrobimy. Wszyscy szybko się zerwali i pobiegli do swoich pokoi.

      

 **** oczami Roxy ****


Gdy usłyszałam,  że mamy 20 minut na spakowanie się to wbiegłam z pokoju jak oparzona nawet nie czekając na Horana. Wparowałam do pokoju i zaczęłam się pakować. Po chwili dołączył do mnie Niall.
- Niall! Jak żeś ty to załatwił, że teraz musimy się z tąd zwijać w natychmiastowym tempie?!
- Ta baba co nas nawiedziła przed chwilą powiedziała mi, że ta recepcjonistka która wtedy była,  jest nowa i nie umie perfect angielskiego.
- Matko. - Niall się już spakował, zresztą. Ja też. Zapięłam walizkę i wyszłam na korytarz. Niall pozamykał pokój. Dopiero wtedy zorientowałam się, że jestem we wczorajszych dresach!
- Niall! Patrz jak ja wyglądam?! Jestem we wczorajszych dresach!
- Roxana, nie panikuj! Wyglądasz ślicznie!
- Nie wierze ci.
- To uwierz. - Horan mnie pocałował. - Daj, wezmę to. - Niall wziął ode mnie walizkę i zeszliśmy schodami na hol.
- No to co teraz zrobimy? - Zapytała Karolina. 

- Hmm...Jedziemy teraz na lotnisko i musimy złapać jakiś lot powrotny.

- Świetnie. Tylko co później? - Pytał obrażony Harry.

- Harry. Nie masz się o co obrażać bo to nie jest moja wina. Ja powiedziałem tej dziewczynie na ile chcemy zostać a to, że ona po angielsku ani me ani be to nie moja wina. - Bronił się Nialler. 

- To może zadzwonimy do Paul'a? - Zaproponowała Danielle. 

- Nie, lepiej go nie martwić. Jeszcze się wkurzy. - Powiedział Zayn. 

- To ja zadzwonie po jakiegoś busa i jedziemy na lotnisko. - Zaproponowała Perrie. 

- Dzwoń. - Powiedziałam. Perrie wykonała telefon. 

- Dobra, za 10 minut będzie po nas bus. 

- Okej, No to czekamy. - Odpowiedział zmartwiony Louis. 


      **** oczami Holly ****


Siedziałam z Amandą w samochodzie obok hotelu Diamond. Tak, to był ten hotel z którego zaraz miało wyjechać całe One Direction łącznie z ich dziewczynami. 

- Dzwoniłaś już po Martina? - Zapytałam Amandy. 

- Tak, już jedzie. 

- To dobrze, pomoże nastraszyć nam tą małą żmiję. 


         **** oczami Roxy ****


- Patrzcie! Bus już przyjechał! - Krzyknęłam. 

- Dobra, idziemy! - Krzyknął Niall równie głośno jak ja. Wziął ode mnie walizkę. 

- Roxy, nie jesteś na mnie zła? - Zapytał Blondyn niepewnie. 

- Nie, czemu?

- No tak jakoś głupio wyszło z tym hotelem. 

- To nie twoja wina. - Pocałowałam chłopaka w usta. Wszyscy zapakowaliśmy się do busa i pojechaliśmy na lotnisko. Po 40 minutach byliśmy na miejscu. Były straszne korki. Zayn poszedł sprawdzić jakie samoloty odlatują w najbliższym czasie. Po chwili oznajmił nam:

- Za 30 minut mamy lot! 

- Dokąd? - Zapytałam zdziwiona. 

- Do Wiednia. - Oznajmił Malik. 

- Spoko. Ja idę kupić bilety. - Oznajmiłam i udałam się w stronę kas. Gdy szlam po bilety, ktoś do mnie podbiegł i złapał mnie za rękę. Był to Horan. 

- Czy ty wszędzie musisz iść ze mną?

- Tak, i jeszcze wszędzie muszę iść z tobą za rękę żeby każdy wiedział, że pan Horan ma dziewczynę i jest ona niesamowita. - Uśmiechał się Niebieskoooki. 


    

    **** oczami Holly ****


Jechaliśmy za busem w którym było One Direction. Dojechaliśmy do lotniska. 

- Macie kasę na bilety? Bo zdaje się, że oni gdzieś wylatują.

- Mamy. - Odpowiedziała Martin'owi Amanda. 

- Patrzcie! Ta Roxana idzie kupić bilety, idzie sama...A może jednak nie sama. - Zobaczyłam mojego byłego który podbiega do niej i łapie ją za rękę. - Kupuje bilety do Wiednia. 

- Dobra, to ja też nam kupie. - Oznajmił Martin i poszedł do kas. Po 5 minutach wrócił z biletami. 

- Macie. - Dał nam po jednym bilecie. 

- Za 25 minut odlatujemy. Chodźcie do odprawy. - Ruszyliśmy w stronę gdzie oddajemy bagaż i sprawdzają paszporty. 



       **** oczami Roxy ****


Kupiłam bilety i razem z Niallem wróciłam do towarzystwa. 

- Ej, za 25 minut mamy lot! Chodźcie do odprawy! - Cała ekipą ruszyliśmy w stronę bramek. Po 15 minutach byliśmy już na pokładzie samolotu. Znowu usiadłam od okna, tym razem Niall mi to zaproponował. 

- Matko, nie tak to sobie wyobrażałem. - Odezwał się Blondyn po chwili ciszy przeczesujący włosy ręką. 

- Wiem Niall. Chciałeś dobrze. To nie twoja wina. Tylko co pózniej, w Wiedniu. - Trochę się denerwowałam jak to będzie wyglądać. 

- Mam pewien plan. Tam w Austrii wypożyczymy duże auto  na 10 osób. Wypożyczymy takie auto na miesiąc i gdzieś pojedziemy nad morze. Gdzie byś chciała?

- Zawsze chciałam pojechać do Bułgarii. Bardzo mi się tam podoba. 

- Bułgaria, nie głupi pomysł. - Uśmiechał się Niebieskooki. - Tylko będziemy jechać autem około 30 godzin z Austrii. Zależy jaką drogą. 

- Ciesze się, że tam pojedziemy. 

- A ja się cieszę, że pojadę tam z tobą. - Niall pocałował mnie. Wtedy samolot wystartował. Znowu dostałam sms'a.


Od: Nieznany


Lot do Wiednia, cudownie...


Nie powiem, trochę się przestraszyłem. Zaczęłam nerwowo rozglądać się po samolocie ale nikogo nie zauważyłam. Moje zdenerwowanie zauważył Horan.

- Roxy, wszystko w porządku?

- Tak, wszystko dobrze. Tylko trochę się boje latać samolotami. 

- Nic się nie bój. Jestem z tobą. - Chłopak złapał mnie za rękę. Z Niallem czułam się bardzo bezpiecznie. Nie wyobrażam sobie tego, że mogło by mu się coś stać i to przeze mnie. On jest najlepszym co mnie spotkało w całym moim osiemnastoletnim życiu. Nie wyobrażam sobie co by było gdybym wtedy nie poszła z Karoliną na ten rynek i gdybym nie wpadła pod rower...


        **** oczami Holly ****


Siedziałam kilka rzędów za Niallem i Roxy. 

- Trzeba się dowiedzieć gdzie potem jadą. 

- No trzeba, trzeba. Na wszelki wypadek mój samochód czeka na lotnisku. - Uzupełnił Martin. 

- Skąd wiedziałeś gdzie polecą? 

- Nie wiedziałem, ale jak się dowiedziałem to wysłałem sms'a do mojego kolegi i on mi zawiózł auto na lotnisko.

- Spoko. 


    ****  6 godzin pózniej ****


   **** oczami Roxy ****


Jesteśmy już na lotnisku w Wiedniu. 

- Wypożyczyłem auto 12-osobowe i jedziemy do Bułgarii. Będziemy jechać około 30 godzin. Niestety, z Wiednia jest tak daleko. - Oznajmił Niall na co wszyscy się z nim zgodzili. Włożyliśmy bagaże do samochodu. Przed wyjazdem Niall znowu zabrał głos. 

- Teraz prowadzi Liam, pózniej Zayn. Następnie ja. Będziemy się zmieniać. Jest godzina 19. Co 3 godziny się zmieniamy. - Wszyscy przytaknęli na jego propozycje. Wsiedliśmy do auta. Po lewej miałam mojego chłopaka a po prawej Perrie. Wydaje mi się, że to z Perrie dogaduje się najlepiej. Po około godzinie zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej. Poszłam do toalety. Cały czas miałam wrażenie, że ktoś za mną idzie...



       **** oczami Roxy ****


Weszłam do toalety. Zrobiłam to co trzeba i umyłem ręce. Wtedy usłyszałam głos. 

- Zostaw Nialla w spokoju. Bo może ci lub się jemu coś stać. - Odwróciłam się aby zobaczyć kto to powiedział i wtedy dostałam czymś po oczach. Wydaje mi się, że to był gaz pieprzowy. Zaczęłam krzyczeć. Usłyszałam tylko jak ktoś wybiega z toalet...



€&€&@@&€&&€&&€&&&&


Kolejny rozdział za nami! Coś zaczyna się dziać. Roxana będzie musiała stawić czoło Holly. Wygra walkę o Nialla? Ma o co walczyć? Czy Niall jest tego wart? Piszcie w komentarzach!


CZYTASZ=KOMENTUJESZ

         


piątek, 11 lipca 2014

Nowy bohater!


Martin Miller - 20 lat. Kolega Holly i Amandy. Były kumpel Nialla. Pochodzi z Irlandii. Jest bardzo posłuszny Holly i Amandzie, spełnia ich każde zachcianki.

Rozdział 14: " A my będziemy ich śledzić...Coś z nią zrobimy... "

Niall dalej mocno trzymał mnie na rękach. Nie żebym się bała czy coś, bo pływać umiem, ale tak jakoś bezpieczniej mi było z Niallerem. 
- Możemy juz wyjść z tej lodowatej wody? - Zagadała Perrie i na myśl o lodowatej wodzie aż sie wzdrygnęła.
- Możemy - Oświadczył Horan, po czym chłopcy wynieśli nas na brzeg. Zayn postawił Edwards, ale ku mojemu zdziwieniu Niall mnie nie postawił , tylko uśmiechał się złowieszczo.
- Nialler co ty robisz?!
- Niosę moją księżniczkę, a co? Nie wolno mi? -Zarumieniłam się.
- No wolno, wolno. - Zayn'owi chyba się głupio zrobiło bo zaraz wziął Perrie z powrotem na ręce. Chłopcy nieśli nas tak aż do samego hotelu. Do samego wejścia hotelowego. Po drodze ludzie tak dziwnie się na nas patrzyli. Przy wejściu do hotelu czekał na nad Hazza. 
- No co tak długo?! Jest 22:15 a was jeszcze w hotelu nie ma!
- Już jesteśmy - uspokajał Harrego Zayn.
- No dobra. A co panienki nóg nie mają, czy jak?!
- To nasze księżniczki. - Zdefiniował Niall. To było takie miłe. Nikt wcześniej mnie tak nie nazywał. 
- Oj już dobra, nie słodźcie. O 22:45 u Zayn'a w pokoju!
- Okey, okey. - Odpowiedzieliśmy posłusznie. Chłopcy nas postawili. Udaliśmy się do swoich pokoi, aby się ubrać w luźniejsze ciuchy. Gdy tylko weszłam do mojego pokoju, odrazu udałam się do łazienki aby się przebrać i wysuszyć włosy. Bo głupole wskoczyli z nami do wody w ubraniach. Wysuszyłam włosy i ubrałam dresy, oraz koszulkę z napisem "You must love me" (pl:Ty musisz mnie kochać). Włosy związałam w kucyka. Wyszłam z łazienki. 
- Nawet w dresach ci ślicznie.- Skomplementował mnie Horanek.
- Dzięki - Dałam mu buziaka w policzek. - Teraz ty się idź ogarnij.
- Ide, ide. - Chłopak zabrał swoje rzeczy z komody stojącej przy oknie i poszedł do łazienki. Ja postanowiłam, że sprawdzę Twittera, Facebook'a. Wzięłam iPhone'a do ręki i zalogowałam się na Twitterze. Zamiast obrażających mnie tweet'ów były miłe i przyjazne. Moją uwagę przykuł jeden tweet: "Szczęścia tobie i Niallowi życzę. Zawsze chciałam aby był szczęśliwy. Jeżeli z tobą jest szczęśliwy to ja też jestem szczęśliwa. Pamiętaj, nie zrań go jak Holly. On zasługuje na szczęście." Dopiero teraz zobaczyłam jak fani One Direction są oddani, pragną szczęścia chłopców. 
" Pamiętaj, nie zrań go jak Holly. On zasługuje na szczęście. " - Ten cytat zapadł mi w głowie. Nie zdranie go...napewno go nie zranie...Tak, jest fantastycznym chłopakiem. Zasługuje na szczęście. Wtedy z łazienki wyszedł Nialler. 
- Roxy, coś się stało? Taka jakaś smutna jesteś. - Niall podszedł do mnie i usiadł obok mnie na łóżku. 
- Nie, tylko tak myśle...
- O czym myślisz? - Wypytywał mnie zmartwiony Niall.
- O tobie, o Holly...Odpowiedz mi szczerze. Dalej ją kochasz? - Nie wiem dlaczego o to zapytałam. Może byłam zazdrosna? Nie wiem. 
- Roxy...Kochałem ją, kochałem ją ponad życie. Mogłem zrobić wszystko, tylko żeby była szczęśliwa. Ale ona mnie zraniła. Płakałem całymi dniami, nie mogłem w to uwierzyć. Ale teraz nic do niej nie czuje, kocham tylko ciebie. Roxana, rozumiesz? Kocham tylko CIEBIE. - Niall przytulił mnie. Wierzyłam mu. Wierzyłam mu bezgranicznie. - Idziemy do Zayn'a?
- Idziemy. - Odpowiedziałam. Horan wziął klucze od pokoju i wyszliśmy. Następnie weszliśmy do pokoju Zayn'a gdzie byli już wszyscy. 
- Noo są nasze gołąbeczki. - Krzyknął Louis a El aż go szturchnęła.
- Sorrki, że tak długo, ale mieliśmy poważną rozmowę. - Wytłumaczyłam się.
- Nialler, mogę cię na chwilkę prosić? - Zapytał Liam. 
- Jasne... - Odpowiedział Niall, ale Hazza mu przerwał. 
- Czy możemy w końcu zacząć oglądać ten film?! Bo mnie tu zaraz szlag trafi!
- Matko, Harry, daj im 5 minut. - Uspokajał Styles'a Zayn.
- Macie 5 minut! - Krzyknął Harry.
- Dobra. - Odpowiedział Harry'emu Liam. Horan z Payne'em zniknęli na balkonie. Może mieli jakieś ważne i prywatne sprawy do obgadania? Nie będę się w to mieszać. Wtedy ktoś przysłał mi sms'a...

Od: Nieznany

Zostaw Nialla w spokoju, bo coś jemu albo tobie może się stać...


        **** oczami Nialla ****

Wyszłem z Liam'em na balkon. Szczerze to nie wiem o czym on chiciał ze mną gadać. 
- Stary, jaką mieliście rozmowę? - To o to mu chodziło. 
- Zpaytała się mnie czy coś czuje do Holly. - Powiedziałem to Liam'owi bo wiedziałem, że Liam to Liam i on nic nikomu nie wyglada.
- I co jej powiedziałeś?
- Że nie kocham Holly tylko ją.
- A jaka jest prawda?
- Przecież wiesz, że ja nigdy nie okłamałem i nie okłamię żadnej dziewczyny. 
- Wiem...
- Tak naprawdę to jeszcze przedtem nie byłem pewny czy jej nie kocham, ale teraz już wiem, że nic do niej nie czuję.
- Spoko. Niall, jakby coś to wiesz, że możesz na mnie liczyć?
- Wiem Liam. Wiem. - Wróciliśmy do pokoju. Zobaczyłem Roxy chowającą telefon do kieszeni. Była trochę blada, ale nie chciałem jej już męczyć pytaniami.
- Noo w końcu oglądniemy spokojnie film. - Krzyknął Harry. Wszyscy usiedli na kanapie tylko ja z Roxy się już nie zmieściliśmy, więc usiedliśmy na podłodze. Roxy oparła głowę o moje ramię i zaczęliśmy oglądać film. Kocham horrory. Roxana na straszniejszych scenach mocno ściskała moją rękę. Ja ją przytulałem. To było takie słodkie. Właśnie taką dziewczynę zawsze chciałem mieć. Taką która ufała by mi bezwzględu na wszystko. Holly była taka ale na początku. Pózniej zaczęła mnie wykorzystywać. Ja tego nie widziałem bo byłem "zaślepiony miłością" jak to sami chłopcy stwierdzili. Nawet nie wiem kiedy, ale zasnąłem...


      **** oczami Holly ****

-Trzeba coś zrobić z podłą żmiją. - Mówiłam do Amandy. - Ona mi nie może odebrać Nialla. Ja go kocham. 
- No, ale co jak on nie kocha ciebie tylko ją?
- Kocha mnie, kocha. Trzeba coś z nią zrobić. Będziemy ich śledzić. 
- Śledzić? Przecież oni się nigdzie nie wybierają z Maledivów...
- Wybierają...Jak przyjechali to widziałam jak Niall ich rejestrował w recepcji. To było zanim się dowiedziałam, że przyjechał tu ze swoją dziewczyną. Jak ich rejestrował to trzeba było podać ile się tu bedzię mieszkać. On powiedział babie z recepcji po angielsku "three weeks "
 ( 3 tygodnie ) a ona chyba zrozumiała inaczej i wpisała " three days " ( 3 dni ). Co oznacza, że...
- Że jutro powinni zostać wymeldowani... - Dokończyła zdanie Amanda. 
- No właśnie. A, że to jest ekskluzywny hotel to mają mnóstwo gości i wszystkie pokoje są zajęte, więc tu nie zostaną... A jest to...
- Jedyny hotel na Maledivach...
- Właśnie..
 -Dobre...
- A my będziemy ich śledzić...Coś z nią zrobimy...


---///----_\\__\\___\

Jest kolejny rozdział! W końcu! Zaczyna się coś dziać! Jak myślicie co będzie z Roxaną i Holly? Co Holly zrobi Roxy? Piszcie w komentarzach!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ


czwartek, 10 lipca 2014

Przepraszam.

Przepraszam, że nie dodaje rozdziałów ale obecnie jestem na wakacjach w Bułgari. Przyjechałam wczoraj bardzo zmęczona i nic nie dodałam, chociaż miałam taki zamiar. Jechałam samochodem aż 22 h Polska--> Słowacja--> Węgry-->Serbia-->Bułgaria. Przejechalam bez Polski i Bułgari aż 3 kraje. Przepraszam, postaram się dzisiaj lub jutro coś dodać. Będzie mi bardzo miło jak nawet tego posta skomentujecie. Podoba ci się to opowiadanie? Napisz w komentarzu! To tak wiele dla mnie znaczy! Zapraszam do czytania a jak narazie przesyłam wam kilka zdjęć z mojego pobytu w Bułgarii i podróży!

Węgry:

Bułgaria:



środa, 2 lipca 2014

Rozdział 13: " Zobaczysz, Niall będzie mój. "

- Olejesz ją. Tak jak ona olała ciebie te 6 lat temu.
- Tylko wiesz Lou, ja nie do końca jestem pewien, że nic do niej nie czuję. Kiedyś kochałem ją ponad życie. A teraz...nie wiem czy tak wielka miłość może wygasnąć nawet po 6 latach...
- Dobrze. Pozostaje mi tylko zadać jedno pytanie. Wybierzesz Holly która cię zdradziła? Czy Roxanę która kocha cie ponad wszystko?
- Sam nie wiem...
- Nie ważne jaką decyzję podejmiesz, zawsze będziesz moim bratem. - Louis uśmiechnął się do mnie. - Idziemy?
- Idziemy. - Odpowiedziałem i ruszyliśmy w stronę plaży. Co teraz będzie? Czy ja z Roxy to przetrwamy? Czas pokaże...


        **** oczami Roxy ****

- Może mi ktoś wyjaśnić o co chodzi?! - Krzyczałam.
- Roxy,  spkojnie. Nie denerwuj się. Wszystko będzie
 dobrze.  - Uspokajał mnie Liam.
- To wyjaśnicie mi o co chodzi?! - Nie dawałam za wygraną.
- Niall,  zaraz przyjdzie to ci wyjaśni. - Tłumaczyła Danielle. I jak na zawołanie,  pojawił się Niall.
- Roxy, wiem, że to wyglądało dziwnie...Pamiętasz naszą rozmowę wtedy na mostku? Opowiadałem ci o dziewczynie, która mnie zdradziła. Tą dziewczyną była Holly, którą dzisiaj przyprowadziłaś. Przepraszam za moje zachowanie, ale wtedy to wszystko odżyło. Wróciły wspomnienia...- Tłumaczył mi się chłopak.
- Niall, nie przepraszaj mnie. To ja ją tu ściągnęłam. Nie wiedziałam,  że to ona. Przepraszam.
- Ty jesteś najważniejsza. - Pocałował mnie.
- Tak słodko razem wyglądacie. - Wtrąciła się Karolina. A wszyscy zabuczeli. Nialler usiadł na ręczniku a ja obok niego.
- To co dzisiaj wieczorem robimy? Idziemy gdzieś?- Wypytywał Horan.
- Nie chce mi się nigdzie iść. Posiedzimy wszyscy u nas w pokoju i pooglądamy horrory. Co wy na to?- Wyszczerzył się Zayn.
- Mi to odpowiada. - Dołączył się do dyskusji Hazza.
- A nie możemy oglądać inncych filmów? - Zapytałam niepewnie.
- Skarbie,  chyba się nie boisz? Przecież będę razem z tobą i jak coś to cię mocno przytulę. - Pocałował mnie w policzek.
- Jak tak to okey. To u was o 22? - Zaproponowałam.
- Spoko. O 23 u nas. - Dopowiedziała Edwards.
- Idziemy popływać? - zapytał ucieszony Louis.
- Taaakk! - Odpowiedziałam mu i rzuciłam się w stronę oceanu.
Wbiegłam do wody. Wtedy poczułam przeraźliwy ból. Myślałam,  że mi urwie stopę. Przewróciłam się i zawyłam z bólu.
- Ałaaaaaaa!!!! - Wykrzyczałam. Widziałam tylko jak Niall zrywa się z ręcznika i biegnie w moim kierunku.
- Roxana?! Co się stało?! Co cię boli?! - Pytał. Na jego twarzy malował się wyraz troski i przerażenia.
- Moja stopa! - Horan podniósł mnie i zaniósł na ręcznik. Wszyscy zebrali się wokoło mnie.
- Ja pierdziele. Jeżowiec wbił jej się. - Stwierdził Liam.
- Trzeba pojechać do szpitala. Muszą jej to wyjąć! - Panikowała Karolina czym jeszcze bardziej mnie straszyła.
- Przecież ja nie wiem gdzie jest tutaj jakikolwiek szpital! - Darł się Niall.
- Spokojnie, damy radę. - Łagodziła sytuacje Eleanor. - Maledivy to wyspa turystyczna, więc ludzie muszą znać angielski!
- Ja idę się kogoś popytać. - Oznajmiła Perrie.
- Roxy,  bardzo boli? Wytrzymaj jeszcze. - Niall usiadł na jakimś wielkim kamieniu i posadził mnie sobie na kolanach. Ja tylko pojękiwałam co jakiś czas. Bolało niewyobrażalnie. Bardziej niż jak skręciłam kostkę. W końcu przebiegła Perrie.
- Ej stąd jakieś 30 minut jest najbliższy szpital. - Oznajmiła. Mi już z bólu zaczynało robić się ciemno przed oczami.
- Kurde, daleko. - Odpowiedział Zayn.
- A może ten gościu umie to wyjąć? - Zapytał Blondyn wskazując na jeżowca wbitego w moją stopę.
- Błagam, szybciej. - Mówiłam już trochę otępiałym głosem.
- Już Roxy,  już. - Uspokajał mnie Niall szepcząc do ucha i całując w policzek. Perrie pobiegła po jakiegoś gościa. Facet uklęknął przede mną i patrzył na stopę obracając ją. W końcu krzyknął do drugiego faceta. Na co ten rzucił mu wino...tak, wino.
- A to po co? - Zapytał po angielsku Blondyn.
- Aby odkazić ranę. - Odpowiedział równie po angielsku tubylec.
Po odkażeniu, zaczął delikatnie wyciągać jeżowca. Ja darłam się z bólu. Siedziałam na Nialla kolanach, przez co czułam się bardzo bezpiecznie. Niebieskooki szeptał mi do ucha "ciiii" i całował w policzek. W końcu ból ustąpił. Tubylec kazał mi wstać i poruszać nogą. Nie bolało.
- Dziękuję. - Odpowiedziałam.
- Nie ma za co. - Uśmiechnął się facet. Wszyscy byli tu tacy mili.
Liam dał mu jakieś pieniądze i podziękował. Jednak ten gościu nie przyjął pieniędzy.
- Już dobrze? - zapytał Nialler z troską.
- Tak, dobrze. Dziękuję. - Nadal trzymałam rękę Horana. Wtedy czułam się pewniej.
- Roxana, ty zawsze pakujesz sie w coś. - Uśmiechał się Niall.
- Nooo, najpierw ta akcja w klubie. Później Holly. - Wymieniał Liam.
- A teraz Jeżowiec. Dziewczyno, ale ty masz szczęście.  - Dopowiedział Louis.
- Mam szczęście. Bo mam jego. - Zwróciłam się do wszystkich i pokazałam palcem na Niallerka.
- Oo jak słodko! - Krzyczała podekscytowana Dani.
- Szczęścia. Serio szczęścia. - Powiedział Harry.
- Jesteście dla siebie stworzeni! - Stwierdziła Perrie. Ja Spojrzałam na Nialla,  on na mnie. Pocałował mnie.
- Dobra, ale teraz dość już tych słodkości bo cukrzycy dostanę. - Stwierdził Harold.
- Heh okej, okej. - Uśmiechnęłam się. - Idziemy już do hotelu?
- Idziemy. Ej słuchajcie! Mam pewien plan na dzisiejszy wieczór. - Zaczął Harry.
- Harold! Tylko bez żadnych imprez. - Mówił zdegustowany Lou.
- W moim planie nie ma imprezy. Jest godzina 15. O 16 spotykamy się w holu hotelowym. Idziemy na miasto, na bazarki. - Zaśmiał się Harry. - później wracamy do hotelu i jest taki czas wolny a następnie o 22 wszyscy spotykamy sie u Zayna i oglądamy horrory. Co wy na to?
- Niezły plan. - Odezwał się Liam. Wszyscy przytakneliśmy.
- Super! No to idziemy do hotelu. - Ruszyliśmy w stronę hotelu. Horan złapał mnie za rękę. Wszystkie pozostałe pary złapały się za rękę. Nawet Harry złapał Karolinę za rękę.
- Cieszysz się? - Przerwał ciszę Niall.
- Czy ciesze się,  że jestem tutaj. Czy cieszę się, że jestem z tobą?
- Czy cieszysz się,  że jesteś ze mną. - Popatrzył z nadzieją na mnie Niall.
- Cieszę się. Jesteś moim ideałem. Zawsze marzyłam o chłopaku,  czułym, opiekuńczym i wrażliwym. Poza tym, kocham te twoje blond włoski postawione do góry. - Uśmiechałam się. Niall objął mnie ręką w talii, tak szliśmy.
- A ja jak wtedy pierwszy raz cię zobaczyłem,  pomyślałem,  że jesteś kimś cudownym i, że to z tobą chcę przeżyć życie. A ty co pomyślałaś?
- Pomyślałam,  że jesteś spoko. Ale i tak się do ciebie nie odezwe.
- Dlaczego?
- Bo nie umiem angielskiego. - Roześmiałam się.
- Ale, dobrze ci idzie. - Pocałował mnie  w czoło.
- Dzięki tobie. - W końcu doszliśmy do hotelu. Wszyscy udali się do swoich pokoi. Gdy tylko weszłam,  rzuciłam się na łóżko.
- Zmęczona? - zapytał Nialler.
- Noo. Ale chętnie pójdę na te bazarki. Uwielbiam takie rzeczy. Wszędzie są takie śliczne pamiątki. - Uśmiechałam się od ucha do ucha.
- Mam pewien pomysł. Po tych bazarkach mamy taki czas wolny. No nie? Więc,  pomyślałem, że może poszlibyśmy na spacer.
- A może być taki romantyczny spacer jeszcze z kimś?
- To znaczy? - Niall chyba nie zrozumiał o co mi chodziło.
- No my we dwójkę i np. Perrie z Zaynem.
- Fajny pomysł. Podwójna randka. - Szczerzył się Niall. - Już my z Zaynem coś wymyślimy,  żebyście nie zapomniały tego wieczoru.
- Hah, mam się zacząć bać? - Uśmiechałam się.
- Nie, nie masz czego...Chociaż...- Pocałował mnie.
- To ja idę do Perrie a tobie prześlę tu zaraz Zayna.
- Okey. - Wyszłam z pokoju i Udałam się do pokoju numer 16. Zapukałam, otworzył mi Zayn.
- Zayn, idziesz do Niallera. On ci wszystko wytłumaczy. Pa.- Wypchnęłam chłopaka za drzwi.
- Co tam się dzieje? - Wyszła z łazienki Edwards. - O hej, gdzie Malik?
- Poszedł do Horana. Słuchaj Perrie. Nialler wymyślił pewien plan. Po tych bazarkach mamy czas wolny. Noi Nialler wymyślił,  że pójdziemy na podwójny romantyczny spacer.
- To znaczy? Bo nie za bardzo ogarniam.
- No idziemy na romantyczny spacerek we czwórkę.  Ja, ty, Niall i Zayn. Nialler powiedział,  że wymyśli coś z Zaynem,  żebyśmy nie zapomniały tego wieczoru.
- Fajny pomysł. Uuu mam się zacząć bać? - Śmiała się Perrie.
- Moja reakcja byla taka sama. - Wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Ej Roxy, bo jest 15:55. Chodź,  idziemy po chłopaków i schodzimy na dół.
- Noo już trzeba się zbierać. - Wyszłyśmy z pokoju. Pod drodze wpadłyśmy do mnie do pokoju. Oznajmić Niallowi i Zaynowi, że idziemy. Zeszliśmy już w czwórkę na hol. Wszyscy jak zwykle na nas czekali. Wyszliśmy z hotelu i ruszyliśmy w stronę z której dobiegły światła. Po kilku minutach doszliśmy do bazarków. Wtedy wtrącił się Harry.
- Rowno o godzinie 17:30 spotykamy się tutaj. - Wskazał palcem na miejsce w którym stoi. Wszyscy przytakneliśmy i rozeszliśmy się.
- Niall chodź tam! - pokazałam palcem na bazarek z misiami.
- Hah, Roxy,  ile ty masz lat? - Śmiał się Chłopak.
- 3. - Odpowiedziałam z radochą i zaciągnąłam go w stronę miśków. Były takie słodkie. Wybrałam największego. Niall nie robił problemów. Kupił mi go. On jest taki kochany. Jednak misie sprzedawała jakaś młoda dziewczyna,  która odrazu doczepiła się do Blondyna.
- Proszę,  to twój misiek. - Podała mi siatkę z pluszakiem. - A to coś dla ciebie. - Podała Niebieskookiemu karteczkę z uśmiechem.
- Dzięki,  ale chyba mi się nie przyda. Mam już
dziewczynę. - Niall objął mnie w tali, pocałował w policzek i odeszliśmy z tamtąd.
- Nie chce mi się chodzić. - Protestowałam.
- A taka w hotelu byłaś podekscytowana.
- Wiemm, ale teraz już nie jestem. Możemy już iść na ten
 spacer?  - Wtedy jak na zawołanie podeszła do nas Edwards z Zaynem.
- Wam też się nie chce chodzić? - Zapytał Zayn.
- Też. - Odpowiedziałam.
- To czekaj,  zadzwonie do Harrego, że my idziemy już na ten spacer.
- Ok. - Zayn wykonał telefon.
- Okey, z Harrym załatwione.  Możemy iść. Tylko co zrobisz z tym wielikm misiem?
- Dam go dziecku.- Podbiegłam do jakiegoś dziecka i dałam mu misia. Ten chłopczyk był taki ucieszony. - Możemy iść. - Złapałam Blondyna za rękę. Perrie Malika i ruszyliśmy.
Chwilkę tak szliśmy w ciszy aż w końcu Niall puścił moją rękę i poszedł do Zayna idącego przed nami. Po 10 sekundach, obok mnie była już Edwards.
- Ciekawe co oni kombinują... - Rozmyślała Perrie.
- Heh noo ciekawe. - Zabrzęczał mi w torebce telefon. Przyszedł sms:

Od: Holly

Zobaczysz, Niall będzie mój.

Nie powiem, trochę przeraziła mnie jego treść. Mogłam spodziewać się,  że ona nie odpuści...Wtedy ktoś mnie podniósł. Był to Blondyn. Zayn podniósł Perrie. Ja z Edwards darłyśmy się w niebo głosy.
- Mówiłem,  że ten wieczór zapamiętacie na długo. - Odpowiedział na nasze krzyki Horan. Chłopcy nieśli nas na jakimś pomoście.
- Dobra, zatkajcie nos. - Zaśmiał się Zayn. Nie zdążyłam wykonać jego polecenia a już byłam pod wodą. Horan dalej mnie trzymał. Po wynurzeniu zobaczyłam przerażoną Perrie i uchachanego Zayna.
- Mówiliśmy,  że to zapamiętacie. - Stwierdził Malik i pocałował Perrie.
- Obiecaliśmy. - Pocałował mnie Nialler.

》》》》》》《《《《《

Jak wiecie, albo i nie wiecie, trwa akcja na Twitterze aby chłopcy przyjechali do Polski! Dzisiaj odbył się koncert w Dusseldorf'ie gdzie było mnóstwo polskich fanek z polskimi flagami. Louis nas zauważył i podziękował za przybycie a Zayn trzymał w ręce polską flagę! Pechowe Niemki :D Tutaj wstawiam wam zdjecie z Twittera jednej polskiej Directioner.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!! KOMENTUJCIE BO NIE WIEM CZY MAM DALEJ PISAĆ TO OPOWIADANIE!