środa, 23 lipca 2014

#HappyBirthday1DFromPoland


Minęły już 4 lata odkąd jako jeszcze chłopcy wyruszyli w drogę zwaną karierą. To właśnie 4 lata temu Simon Cowell wypowiedział te magiczne słowa które odmieniły ich życie. Dał im szansę na to aby mogli robić to co kochają. Dziękujemy ci za to Simon, bo gdyby nie ty, to nie mielibyśmy teraz tak wspaniałych idoli. Co noc każda Directioner marzy aby być dziewczyną jednego z chłopców. Może w końcu któreś marzenie się spełni? Nie wiadomo. Dziękujemy za te 4 lata w ciągu których dawaliście nam tyle radości. 
BEZ WAS NIE BYŁO BY NAS! BEZ WAS NIE ISTNIAŁ BY ŚWIAT!
Harry, zawsze będziesz tym od flirtu i dziewczyn. 
Louis, marchewki rządzą. Nigdy nie pozwól na to aby twój wspaniały charakter się zmarnował!
Niall, nigdy nie strać apetytu i oczywiście humoru bo to właśnie za to cię kochamy. 
Zayn, wygląd to twoja mocna strona. Jesteś także opiekuńczy. Nigdy się nie zmieniaj. 
Liam, Daddy Direction. Cóż więcej mowić. Pilnuj chłopaków. Nie zmieniaj się, chyba, że na lepsze!

NIE WAŻNE, ŻE NIE OD POCZĄTKU, WAŻNE, ŻE DO KOŃCA!



poniedziałek, 21 lipca 2014

Rozdział 21: " Może przestańmy się spotykać... "

  **** oczami Nialla ****

Obudziło mnie jasne światło. Był ranek. Przetarłem zaspane oczy. Miłość mojego życia dalej spała. Na myśl o wczorajszej nocy aż się uśmiechnąłem sam do siebie. Roxana dotrzymała słowa. Postanowiłem, że będę ten wredny i obudzą moją dziewczynę. Zacząłem składać delikatne pocałunki na jej szyji. Po pewnym czasie wiedziałem już, że nie śpi. 
- Niall, ja już nie śpię. - Odezwała się. 
- Wiem księżniczko. 
- To mógłbyś przestać?!
- Tak. 
- To przestań! 
- Poco się tak denerwujesz? Złość piękności szkodzi. Chociaż tobie to watpię czy zaszkodzi. Zawsze będziesz śliczna. - Uśmiechałem się do niej. Dziewczyna bez słowa wstała i poszła do łazienki się ubrać. Ja miałem czas na przemyślenia. Może Holly dała nam już spokój? Sam nie wiem. Ona tak łatwo się nie poddaje. Myślę, że to jest cisza przed burzą. Postanowiłem sprawdzić Twittera. Tam roiło się od tweet'ów bułgarskich directioners. Wymieniały się nawzajem informacjami. Chciały dojść do tego w jakim jesteśmy hotelu. Wiedziały, że jesteśmy bez ochrony i tej całej szopki. Oby nas nie dorwały. A szczególnie mnie. Nie to, że nie kocham naszych fanów. Uwielbiam ich ale mam straszną klaustrofobię i jak fani mnie otaczają to mam napad lęku. Pozatym mam astmę. Gdy otacza mnie za dużo ludzi odrazu robi mi się duszno. Nie zawsze mam przy sobie aparat więc już nie raz przez to wylądowałem u lekarza. Czasami fani potrafią być naprawdę niebezpieczni, ale z drugiej strony to wszystko zawdzięczam im. Roxy wyszła z łazienki i weszłem ja. Przebrałem się i ruszyłem z dziewczyną na plażę. 


  **** oczami Roxy ****

Poszłam z Niallerem na plażę. Było cudownie. Postanowiliśmy się wykąpać.  Niall szybko znalazł się w wodzie,  woda była dosyć zimna i ociągałam z wejściem do niej. Niall podszedł do mnie.
- To jak wejdziesz sama czy mam ci pomóc ? 
- Nie. - Odpowiedziałam stanowczo. 
Niall wziął mnie na ręce i wniósł głębiej.
- Proszę cię postaw mnie.
- Jak sobie życzysz. 
Niall mnie puścił i wylądowałam w wodzie.
- Miałeś mnie postawić a nie puścić. Ja sie tak nie bawię- powiedziałam i ochlapałam chłopaka.
I tak oto zaczęła się nasza wodna bitwa. Co chwilę ktoś kogoś próbował utopić, lecz nie zbyt dobrze nam to wychodziło. Jak to ja, kilka razy zakrztusiłam się wodą z powodu śmiechu. Po wygłupach w wodzie wyszliśmy na brzeg. 
- Kocham z tobą spędzać czas. - Odezwałam się. 
- A ja kocham ciebie. - Odpowiedział mi Niall po czym mnie pocałował. 
- Która godzina?
- 14 
- Wow. Już tak późno? - Zdziwiłam się. 
- No niestety. 
- Musimy już iść. - Poderwałam się. 
- Spokojnie. Powoli. Gdzie ci się spieszy?
- Nigdzie. - Zwolniłam tępa. Spakowaliśmy się i poszliśmy do hotelu. Po powrocie natychmiastowo rzuciłam się na łóżko. - Niall. Wychodzę dzisiaj koło 18 z Karoliną na miasto. - Poinformowałam chłopaka. 
- Beze mnie? 
- Niestety. - Odpowiedziałam i wyszłam. Skierowałam się do pokoju Karoliny i Harrego. Otworzyłam drzwi. Na łóżku siedziała sama Kara. Hazza był chyba w łazience ponieważ paliło się tam światło. 
- Ooo cześć skarbie. - Przytuliła mnie Karolina. Nie wiem dlaczego ale czułam, że odkąd przyjaźnimy się z One Direction ja i Kara oddaliłyśmy się od siebie. 
- Karolina! Dzisiaj, 18, ty i ja. Idziemy na miasto. 
- Super pomysł! Ja idę się przygotować. - Nie zdążyłam się z nią pożegnać bo już pognała do garderoby. Więc i ja pobiegłam do siebie. Zrobiłam wejście smoka. 
- Ooo już wróciłaś? Szybko.  - Żartował Niall. 
- Nie. Na twoje nie szczęście albo i szczęście nie. 
- Roxy. Musimy pogadać. - Niall brzmiał bardzo poważnie. Usiadłam na łóżku wpatrując się w niego. 
- Tak?
- Czy Holly cię straszy? 
- Niall...n...
- Mów prawdę. 
- N...
- Prawdę. 
- Straszyła. Od sytuacji na stacji gdzie uderzyłeś tego chłopaka nie straszy. 
- Co ci wtedy zrobił ten chłopak? - Wiedziałam, że o to zapyta. Lepiej mu nic nie mowić. Nie wiadomo co by wtedy zrobił. A Martin groził mi, że jeśli komuś powiem co się tam wydarzyło to pożałuje. 
- Straszył mnie tylko. Nie pamiętam dokładnie co mówił. 
- Obiecaj mi coś. 
- Tak?
- Będziesz mnie o wszystkim informować. 
- Dobrze. - Wtuliłam się w chłopaka. - Teraz muszę się ogarnąć bo o 18 jestem umówiona z Karoliną. - Ruszyłam do łazienki. Ubrałam się w to:

Niall mówił mi, że wyglądam ślicznie. Jakoś słabo mu wierzyłam bo urody to ja za wielkiej nie mam. Równo o godzinie 18 spotkałam się z Karoliną. Dziewczyna była ubrana w to:

- Gdzie idziemy? - Zapytałam dziewczynę. 
- Chodźmy takimi uliczkami. Są tam bazarki i wogóle. Będzie  fajnie. 
- Spoko. Chodźmy. - Ruszyłyśmy na podbój sklepów. 

  **** po skończonych zakupach ****

Uffff jestem taka zmęczona po zakupach. Kupiłam sobie oto taką torebkę:

Bardzo mi się spodobała. 
- Śliczna ta torebka. 
- Dzięki. Wiem - Uśmiechałam się. Wtedy dostałam sms'a:

Kurde, znowu te groźby. Po przeczytaniu tego zrobiło mi się słabo. Złapałam się jakiegoś słupa. Karolina odrazu to zauważyła. 
- Roxy, wszystko w porządku? - Patrzyła na mnie przestraszona. 
- Ta...Nie. Słabo mi. 
- Matko Roxy. Usiądź sobie. - Dziewczyna zaprowadziła mnie do 
ławki. - Roxana. Ja zadzwonie do Nialla. Przyjedzie po nas. W takim stanie nie dojdziesz do domu. - Nie zdążyłam nic odpowiedzieć bo Karolina już tłumaczyła Niallowi przez telefon gdzie jesteśmy. Niall jak to Niall pewnie się zdenerwuje. Nie czekałyśmy nawet 15 minut bo już zjawił się Horan. Wybiegł z samochodu i ruszył pędem do mnie. Siedziałam na ławce ten ukląkł przede mną. 
- Księżniczko, co się dzieje? - Widać było, że strasznie się martwi. 
- Nic się nie stało. To Karolina tak panikuje. Tylko słabo mi się zrobiło. - Chłopak pomagał mi wstać z ławki. - To pewnie przez zmianę klimatu. 
- Dojdziesz do auta? - Dopytywał się Niall.
- Tak poradzę sobie. - Wsiadłam do auta. 
- Wy jedźcie a ja się jeszcze przejdę. - Niall wsiadł do auta i ruszyliśmy. 
- Często tak masz? - Przerwał ciszę. 
- Dosyć. Zdarza się jak się zdenerwuję. 
- A czym się zdenerwowałaś?
- Niall, ja znowu dostaje te groźby. Może przestańmy się spotykać...

€€&€€&&€ 

Mamy kolejny rozdział! Trochę emocji pod koniec. Czy Roxy zerwie z Niallem? 



Rozdział 20: " Pojechała na ferie i już nigdy nie wróciła. "

  **** w Bułgarii ****

Przed chwilą dojechaliśmy na miejsce. Jest tu cudownie. Pojechaliśmy w ciemno więc trudno było znaleźć nam nocleg, ale się udało. Siedzę właśnie wykończona z Niallem w pokoju po długim rozpakowywaniu się. 
- Niall. 
- Taaakk?
- Co dzisiaj robimy?
- Dzisiaj? Śpimy bo jestem wykończony. 
- Jest godzina 9. Pośpimy tak do 16 a później przejdziemy się na spacer. 
- Ty się mnie pytasz czy stwierdzasz i rozkazujesz? - Blondyn podniósł głowę z poduszki. 
- Stwierdzam i rozkazuję. - Uśmiechnęłam się. 
- To, że jesteś księżniczką, nie znaczy, że będę się na wszystko zgadzał. 
- No ale proszę. Nie chciałbyś się przejść ze mną...wzdłuż plaży...sami...we dwoje...
- Jak tak to okey. - Poruszał zabawnie brwiami i mnie pocałował. 
- Wiedziałam, że się zgodzisz. 
- Zawsze mogę zmienić zdanie. 
- Nie zmienisz. 
- Skąd to wiesz?
- Bo mnie kochasz. 
- No kocham cię ale co to ma do tego?
- Jak kocha to zrobi. 
- Oj ty oj ty. - Niall pocałował mnie w policzek. 
- Niall. Wiesz, że mamy przed apartamentem basen?
- Wiem.
- Pójdziemy jutro. 
- Pytasz czy rozkazujesz?
- Rozkazuję. - Zaczęliśmy się śmiać. 
- Haha wojowniku. - Niall zaczął mnie łaskotać. Tarzałam się po łóżku. 
- Niaall! Przestań!
- A co teraz wojownik nie da rady? - Chłopak zaczął jeszcze bardziej mnie łaskotać. Dobrze, że w tej chwili weszła Karolina z Harrym bo nie wiem jak bym uszła z życiem. 
- Heej. Przeszkadzamy wam? Bo jak coś to sobie pójdziemy...- Odezwał się Harry. 
- Nie. Dzięki, że przyszliście bo pan Horan załaskotał by mnie na śmierć. - Zaczęliśmy się śmiać. 
- Wybieracie się gdzieś wieczorem? - Zagadała Karolina. 
- Nie...- Odpowiedział Niall ale ja mu przerwałam. 
- Tak. 
- To idziecie gdzieś czy nie? - Karolina nie zabardzo zrozumiała.  
- Idziemy na spacer. - Odpowiedziałam. - A o co chodzi?
- To wróćcie przed 23. 
- A co wtedy jest? - Zdziwił się Niall. 
- Od 23 do 3 rano mamy zarezerwowany basen tylko dla nas. Będzie fajna zabawa. Będzie ciemno. Tylko my i rozświetlony basen. 
- Mu to znaczy kto? - Zapytałam. 
- Cała nasza ekipa. - Odpowiedział Harry. 
- To spoko. Przyjedziemy. - Powiedziałam. 
- Pytasz czy rozkazujesz? - Zwrócił się do mnie Nialler. 
- Rozkazuję. - Odpowiedziałam triumfalnie. 
- Nie czaję o co wam chodzi ale Okej...-Zaczął wycofywać się z pokoju Harry. Za nim poszła Karolina. Zostaliśmy sami. 
- Niall. Przejdziemy się promenadą. Pójdziemy do jakiegoś baru i wypijamy sobie po drinku...
- Spoko. Mi to tam pasuje. 
Siedzieliśmy jeszcze tak z 7 godzin aż w końcu postanowiliśmy wybrać się na spacer. Świeże powietrze mi teraz dobrze zrobi. Chodząc brzegiem morza, ciągle się śmialiśmy. W pewnym momencie podeszła do nas dziewczyna tak na oko miała z 8 lat.
- Jejciu ty jesteś Niall Horan !
- No tak
- Wiesz , że będziesz moim mężem- powiedziała.
- Naprawdę ? - zapytał Niall
- Tak , będziemy mieć 2 dzieci. Ale musisz poczekać na mnie kilka lat.
- Poczekam.
- Dasz mi swój autograf? - poprosiła dziewczynka
- Jasne
Niall podpisał się dziewczynce , która była przesłodka.
- A co to za dziewczyna ? - zapytała mała.
- To moja dziewczyna Roxana. 
- Ładna - powiedziała dziewczynka.
- I to bardzo - dopowiedział Niall.
- Ja pójdę bo mama będzie mnie szukać Pa pa- Jaka mądra ta dziewczynka, pomyślałam.
- Masz powodzenie u młodszych - powiedziałam
- To chyba dobrze- powiedział z uśmiechem.
Było już ciemno. Przypomniały mi się stare czasy. Uśmiechł zszedł z mojej twarzy. Chłopak to zauważył. 
- Roxy. Coś się stało?
- Wiesz Niall. Nasz spacer wiele mi przypomina. 
- Opowiedz mi. 
- To trochę drażliwy dla mnie temat. 
- Mi możesz powiedzieć wszystko. - Niall złapał mnie za rękę. 
- Okej. Było to około pół przed naszym pierwszym spotkaniem. Przyjaźniłam się z Adą. Ada była bardzo fajna. Traktowałyśmy się nawzajem jak siostry. Był mroźny dzień. Pojechałam do Ady żeby się z nią pożegnać. Jechała na ferie. - Po moim policzku ściekła łza. - Pamiętam to jakby to było wczoraj. Powiedziałam do niej " Za tydzień się spotkamy. Będę tęsknić. Kocham Cię. "   To były ostatnie słowa jakie do niej powiedziałam. Pojechała na ferie i już nigdy nie wróciła. - Rozpłakałam się na dobre a Niall mnie przytulał. - Zginęła w wypadku samochodowym. Wjechał w nich tir. 
- No już kotku. Nie płacz.
- Później popadłam w depresje.  Założyłam bloga gdzie opisywałam wszystko. To mi jakoś pomagało.  
- Nie wiedziałem o tym wszystkim. Czemu o niczym mi nie powiedziałaś?
- Gdybym ci powiedziała to zapewne nie był byś ze mną. Nie chciałbyś dziewczyny z problemami. Bo to dla ciebie byłby jeden wielki problem. 
- Nie mów tak. Dobrze wiesz, że nie jesteś dla mnie problemem. 
- Niall. Gdyby nie ja, nie miałbyś tych wszystkich problemów z Holly. Nie groziła by ci. Nie szantażowała by cię. 
- Nawet nie wąż się tak mówić. Jesteś najlepszym co mnie spotkało.  A teraz chodź. Musimy już wracać bo znowu Harry dostanie bulwersa jak się spóźnimy. - Zaśmiałam się cicho.  Ruszyliśmy w stronę hotelu. 
- Chodź do pokoju. Musimy się przebrać. - Niall przebrał się w kąpielówki a ja w strój. Gdy wyszłam z łazienki chłopak zagwizdał. 
- Mmm jaka zgrabna ta moja dziewczyna. - Szczerzył się. 
- Miło mi. - Zarumieniłam się. 
- Słodko się rumienisz. Mogę na coś liczyć? - Podeszłam do chłopaka i Pocałowałam go.  - A na coś więcej? - Horan poruszał zabawnie brwiami. 
- Możeee po basenie. - Uśmiechałam się. 
- No i to mi się podoba. 
- Wy faceci to tylko o jednym. - Odparłam. Wyszliśmy z pokoju i udaliśmy się w kierunku basenu.  Tam czekali już na nas wszyscy. 
- Patrzcie kto idzie! - Krzyknęła El. 
- Ooo nasze zakochańce. - Zdefiniował Hazza. Stałam obok Nialla i nagle poczułam, że ktoś szybko bierze mnie na ręce. O dziwo nie był to Niall. Był to Louis. Żartowniś wskoczył ze mną do basenu. Wszyscy się śmiali. Ja też. Wtedy ogłosił coś Niall. 
- Mamy dzisiaj 8 lipca! Przedłużyłem nasze wakacje i zostajemy tu do 8 września! Mamy 2 miesiące! Spokojnie. Paul się zgodził! - Wszyscy zaczęli wiwatować. Tu jest bosko. Impreza trwała dalej. Ja wypiłam może jedną lampkę wina i kieliszek wódki. Nie chciałam się upijać. To nie w moim stylu. Niall też nie pił dużo. Wypił tylko jeden kieliszek wódki więcej niż ja. 
- Niall. Nie pijesz tak jak oni? - Zapytałam chłopaka wskazując palcem na zataczającego się Hazzę. 
- Nie. Nie chcę abyś widziała mnie jak jestem spity. Obiecałem sobie po tym incydencie w klubie, że będę cię pilnował a w takim stanie w jakim jest teraz Styles to wątpię żeby mi się to udało. - Stwierdził. On jest taki słodki. Ja z Horanem jeszcze chwilę poimprezowaliśmy po czym zostawiliśmy towarzystwo. Dotarliśmy do pokoju i przebraliśmy się w rzeczy nadające się do spania. 
- Roxana. Pamiętasz? Coś mi obiecałaś. - Chłopak poruszał brwiami. 
- Pamiętam. - Zapowiada się ciekawa noc...


     **** oczami Holly ****

-Mam pewien plan. 
- Tylko nie taki żebym znowu dostał w ryj. - Protestował Martin. 
- Sorry za Horana. Nie wiedziałam, że jest w stanie cię uderzyć. 
- Price. Może daj im spokój. Oni są szczęśliwi. 
- Nie dam! Mam na nią haka. Patrz. - Pokazałam Martin'owi laptopa. 
- Co to jest?
- Poszperałam trochę w necie i znalazłam takie coś. To jej blog. Najwyraźniej o nim zapomniała bo nie wpisuje tu postów od jakiś 4 miesięcy. 
- Ciekawe...O czym tu pisała?
- O swoich problemach. Tragicznej śmierci koleżanki...- Przewinęłam myszką na dół strony. - Miała depresję...Leczyła się...
- Nie mów, że chcesz to wykorzystać. - Nie dowierzał Miller. 
- Chcę. Zaszantażuję Horana, że jeżeli oficjalnie nie zerwie z Roxy to cały świat dowie się o przeszłości jego laluni. Musi jeszcze oficjalnie zostać moim chłopakiem. 
- Całkiem spoko plan. Ale czy wypali?
- Musi...


&&€&€&&&€&€€&€&&

Kolejny rozdział za nami! W tym trochę radości. Trochę smutku. Zapraszam serdecznie do komentowania, bo wyświetleń jest mnóstwo, blisko 3.000 ale komentarzy bardzo mało. 

CZYTASZ=KOMENTUJESZ


niedziela, 20 lipca 2014

Rozdział 19: " Zatraciłem się. W czym? W miłości. "

**** 3h później ****

Było już ciemno. Dalej jechaliśmy. Od incydentu na stacji benzynowej, nikt nie wspominał o Holly. Zayn puścił płytę One Dorection. Zaczęliśmy śpiewać. Na pierwszy ogień poszła piosenka "Over Again".
Rozpłakałem się przy niej. Niall przytulał mnie cały czas. Przy jego solówekach trzymał mnie za rękę. W końcu nadszedł czas na piosenkę You&I.  Również się przy niej rozpłakałam. Zayn zatrzymał piosenkę. 
- Roxana dlaczego płaczesz? - Zapytał brunet za kierownicą. 
- Niall, nic nie stanie pomiędzy nami. Nawet Bogowie. - Tekst piosenki You&I prawie w 100% opisywał naszą sytucję. 
- Nic Roxy. Nic nie stanie. A teraz nie płacz tylko śpiewaj. - Później leciały raczej wesołe piosenki, co mi trochę poprawiło humor. 
- Zayn! Dawaj jeszcze jakąś płytę! - Malik wykonał polecenie Harrego i już w głośnikami rozbrzmiewał głos LMFAO. Harry na cały głos śpiewał  
" I'm sexi and I know it.  ".  Wszyscy panicznie się śmialiśmy. Po kilku godzinach wygłupów zasnęliśmy. Obudził nas podenerwowany Zayn. 
- Ej, bo przekraczamy granicę Chorwacko-Serbską. Trzeba paszporty. - Wszyscy zerwali się jak na komendę i w ciemno przeszukiwali swoje rzeczy w poszukiwaniu paszportu. Było ciemno co utrudniało nam zadanie. W końcu każdy trzymał paszport w ręce. Podjechaliśmy do faceta ze straży granicznej. Na nasze nieszczęście w naszym Van'ie były z tyłu przyciemniane szyby. 
- Proszę aby każdy wysiadł. - Tak, lekko się przestraszyłam. Przełknęłam głośno ślinę. 
- Nic się nie martw. - Uśmiechnął się do mnie pociesznie Niall. Wszyscy wysiedliśmy. Policjant prosił każdego do siebie. Chyba nie spodobał mu się Zayn bo go przeszukał. 
W pewnej chwili krzyknął coś do drugiego mężczyzny. Nic nie zrozumiałam bo było to bodajże po chorwacku. 
- Otwórzcie drzwi do samochodu. - Rozkazał strażnik. Zayn posłusznie wykonał polecenie. Widać było, że jest zdenerwowany. Ręce mu się trzęsły. Znowu nastąpiła niejasna jak dla nas wymiana zdań pomiędzy dwoma strażnikami. Przeszukiwali nam auto. Wtedy przyszedł kolejny policjant. Tym razem z psem. Mocno uścisnęłam rękę Nialla na co ten lekko się uśmiechnął. Denerwowałam się. Ludzie przy bramkach dziwnie się na nas patrzyli. Wtedy policjant zwrócił się do nas. 
- Możecie jechać. Spokojnej drogi życzę. - Odetchnęłam. Z powrotem zapakowaliśmy się do samochodu. Odjechaliśmy. 
- Matko. Ja myślałam, że nas nie przepuszą. - Odezwała się Eleanor. 
- Szczerze mówiąc to ja też się bałem.  - Dopowiedział Zayn.
- Zmyliły ich chyba te przyciemniane szyby. Gdyby nie one to wydaje mi się, że puścili by nas bez większych problemów. - Wytłumaczyłam. 
- Ale, że oni nie zorientowali się, że jesteśmy z One Direction...- Mówił z uśmiechem Louis. 
- Ta a na koniec mówi nam 
" spokojnej drogi " jak o mało co zawału przy nim nie dostałem. - Powiedział Zayn. 
- Nie wiem jak wy ale ja jestem wykończony. - Mówił Niall. Nie wiem co było dalej bo zasnęłam. 

**** następnego dnia ****

Przed chwilą przekroczyliśmy granicę Serbsko-Bułgarską. Tym razem bez najmniejszych problemów. Powoli zbliżaliśmy się do upragnionego celu. Morza. 
- Daleko jeszcze Niall? - Zapytał siedzący obok mnie Zayn. Nawet nie zauważyłam kiedy chłopcy się zmienili. 
- Nie daleko. Oo witaj księżniczko. - Zauważył w lusterku, że nie śpię mój chłopak. - Jak się spało?
- Dobrze. Niall włącz jakąś muzykę. - Chłopak bez wahania włożył płytę do odtwarzacza. Znowu w głośnikach rozbrzmiał utwór You&I. 

  **** oczami Nialla ****

Puściłem nasze piosenki. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że pierwszą piosenką będzie You&I.  Nie chciałem aby ona była. Bardzo przypomina mi ona o naszej sytuacji. Na szczęście nie trwała ona długo. Po chwili zmieniła się na utwór 
" Little Things ".  Kochałem tą piosenkę. Śpiewając właśnie tą piosenkę wyznałem miłość Roxy. W lusterku zobaczyłem, że po policzku dziewczyny spływa łza. 
- Nie płacz skarbie. Kocham Cię. - Powiedziałem słodkim głosem. 
Zayn przytulił ją. 
Czy ta piosenka jest o niej ? Tak, z pewnością . Napisana dla niej ? Tak , potwierdzam. Dlaczego ? Nie wiem i nie rozumiem. Czego nie rozumiem ? Moich uczuć do niej. Czy aby na pewno Niall ? Nie wiem, zatraciłem się. W czym ? W miłości.

€€€€€€€&&&

Mamy nexta. Zauważyłam ostatnio, że udziela się tylko jedna osoba. Troszkę smutno bo bardzo trudno jest mi wymyślić spójną i interesującą historię. Szczególnie chciałam podziękować jednej osobie. Usi. Jeśli to czytasz to chciałabym ci oficjalnie podziękować za cały wieczór spędzony ze mną przy wymyślaniu kolejnych rozdziałów. Rozdziały wymyślone przeze mnie i Usie zostaną opublikowane już za kilka dni! Zapraszam do czytania!

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Rozdział 18: " Nie pozwolę, żeby ktoś tak poniewierał moją dziewczyną. "

**** 5h później ****

**** oczami Roxy ****

Obudziłam się w samochodzie. Jednak to już nie Liam siedział za kierownicą a Zayn. Popatrzyłam na swoją lewą rękę. Miałam na niej sporej wielkości opatrunek. Niall spał. Miał posklejane rzęsy. Płakał? Chyba nie przeze mnie? Samochód którym jechaliśmy miał jakby kilka rzędów. Przed nami siedział Zayn po stronie kierowcy, obok niego Danielle. Później my czyli Niall po mojej lewej i Perrie po prawej. Ja siedziałam pomiędzy nimi. Za nami siedzieli Louis, Eleanor i Liam a jeszcze za nimi Harry i Karolina. Wszyscy spali, no oczywiście oprócz mnie. 
- Heej Zayn. - Odezwałam się do chłopaka. 
- Ooo królewna już nie śpi. - Uśmiechnął się pociesznie Malik. 
- No nie śpię. A ominęło mnie coś?
- Tak. To znaczy niewiele...
- Co mnie ominęło?
- Nie mogę powiedzieć. 
- No proszę. Nie wygadam, napewno!
- No dobra. Niall płakał. - A więc moje przeczucie się nie myliło...
- Przeze mnie? - Uśmiech zszedł mi z twarzy. 
- Płakał bo Holly cię krzywdzi. A ty jesteś dla niego najważniejsza. 
- No właśnie nie rozumiem jej. Co ja jej takiego zrobiłam, że mi to robi? - spuściłam głowę w dół i przejechałem ręka po opatrunku. 
- Ona rani cię fizycznie. A Nialla psychicznie. Ciebie dlatego, że według niej odebrałaś jej go. A jego psychicznie tak, że krzywdzi ciebie i widzi, że jemu to też sprawia ból. 
- Jak moja krzywda sprawia mu ból?
- On cię kocha. Nie może patrzeć jak cierpisz. Nie widziałaś jak do ciebie odrazu poleciał tam na stacji? Potem trzymał cię jak dziecko ma rękach. Nogi trzymałaś mu w pasie. - Zayn się uśmiechnął. - Gdy Danielle zakładała ci te plastry i wogóle to Niall trzymał cię na kolanach i przytulał. Potem chcieliśmy jechać, ale on mówił, że obiecał ci, że cię będzie przytulał. W końcu ty zasnęłaś. A on się przy nas rozpłakał i mówił, że wolałby aby Holly zrobiła krzywdę jemu niż tobie. To jest miłość! Przez całą drogę jak ty spałaś on cię przytulał aż w końcu sam zasnął. 
- Matko...- Po moim policzku spłynęła łza. 
- Ej, tylko mi tu nie płacz. Bądź silna. Bądź silna dla niego. Razem to przyjdziecie. - Mówił pociesznie Zayn. - Roxy, obiecaj mi coś. 
- Tak?
- Spraw aby te wakacje zapamiętał na całe życie. Oczywiście pozytywnie. Daj mu tyle radości ile nikt mu nie dał przez całe życie. 
- Obiecuję. 
- No i o to chodzi. - Uśmiechał się brunet. - A teraz budź tych śpiochów. Jesteśmy pod McDonald'em. - Obudziłam każdego z osobna. Wysiedliśmy. 
- Już dobrze z moją księżniczka? - Niall złapał mnie w talii. 
- Tak. Już dobrze. 
- To dobrze. - Chłopak złapał mnie za rękę i razem ze wszystkimi przekroczyliśmy próg McDonald'a. Zamówiliśmy jedzenie i usiedliśmy w wielkiej loży gadając. 
- Długa ta podróż. Nie męczy to was? - Zapytał Lou. 
- Męczy. Szczególnie, że mamy klimatyzację włączona na full a mi jest zimno. 
- To czemu nie ubierzesz sobie bluzy? - Zapytała z zaciekawieniem Eleanor. 
- Bo może pewien debil wylał picie na moją bluzę? - Zayn sarkastycznie odpowiedział spoglądając w stronę zmieszanego Hazzy. Wszyscy zaczęli się śmiać oprócz Zayn'a i Harrego. 
- To nie moja wina, że wszędzie porozwalane są twoje rzeczy! Nawet w aucie! - Bronił się Harry. 
- Ale to nie ja pije hektolitry jakiegoś badziewnego napoju!
- On wcale nie jest badziewny!
- Jest!
- Nie!
- Jest!
- Chłopcy uspokujcie się!! - Ryknęła Perrie. Ona to zawsze umiała ich podporządkować. Wszyscy ucichli. Ale Niall dalej chichotał. Śmiech Niallera jest rozbrajający. Wszyscy na nowo zaczęli się śmiać. Łącznie z Zayn'em i Harry'm. 
- Zbierajmy się już. - Przypomniała nam o czasie Karolina po czym chciała wstać ale Harry złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie po czym namiętnie pocałował. 
- Ulala. - Skomentował to Lou. A wszyscy wybuchli śmiechem. Wyczuwalna była świetna atmosfera.
Po chwili już kierowaliśmy się do van' a. Wtedy dopadły nas dwie dziewczyny. Nie wierzyłam własnym oczom była to Holly i jej koleżanka. Odruchowo jak na zawołanie mocno przytuliłam się do Nialla. Ten chyba wyczuł mój strach bo odrazu mocno przycisnął mnie do siebie.
- To jak Roxana? Zastanowiłaś się? Czy Martin ma cię jeszcze bardziej nastraszyć? - Odezwała się brunetka. 
- Daj im spokój! Nie widzisz, że są szczęśliwi?! - Wybuchł Zayn. 
- No najwyraźniej nie widzi. Albo poprostu nie są. - Wtrącił się Blondyn. Tak...to ten chłopak zaatakował mnie wtedy na stacji. 
- Wogóle kim ty jesteś? - Odezwał się dotąd milczący Niall.
- Nie pamiętasz mnie? Martin Miller. Twój kolega z gimnazjum. - Widziałam na twarzy Nialla zmieszanie. 
- Ty im pomagasz? - Zapytał Horan. 
- Tak. Jak chcesz to mogę tym razem buźkę obić tej twojej laluni. - Dogryzł mu Martin. Bo tak miał na imię. 
- To ty jej to wszystko zrobiłeś?! Ten gaz pieprzowy...Te rany...
- Tak. Jak się od ciebie nie odczepi to będzie powtórka z rozrywki.
- Co ty powiedziałeś?!
- Jak się od ciebie nie odczepi to jej twarzyczkę obiję. - Po tych słowach Nialler puścił mnie i przywalił z pięści w twarz Blondynowi. Ten zatoczył się i opadł na ziemię. Chłopcy odciągali Horana od chłopaka. Eleanor złapała mnie za rękę i mocno przytuliła. Ja nie wytrzymałam. Rozpłakałam się. 
- Cii Roxana. Ciiii już dobrze. - Uspokajała mnie El. Niall podszedł do mnie i wyrwał mnie z rąk Eleanor. Tym razem to on mocno mnie przytulił. Martin z zakrawioną twarzą wstał i patrząc na nas ocierał krew z twarzy. 
- Jeszcze raz doprowadzisz moją dziewczynę do płaczu a pożałujesz. -  Zagroził chłopakowi Niall. - Wtedy to ja obiję ci twarzyczkę. Nie wasz się jej nawet palcem dotknąć.  - Odeszliśmy od nich. Zapakowaliśmy się do auta i odjechaliśmy. Nastała niezręczna cisza. 
- Niall. Może trochę przesadziłeś. - Przerwał ciszę Liam. 
- Ja przesadziłem?! A on co?! Najpierw jej gazem w oczy a poźniej rozciął jej rękę. Nie pozwolę, żeby ktoś tak poniewierał moją dziewczyną. - Niall pocałował mnie w czoło. - Nie pozwolę...


£££££££££

Kolejny rozdział! Ostatnio mam wenę więc dodaję rozdziały co 2 dni. Jakoś tak mnie naszło. Mam nadzieję, że wam się podoba. 
ZAPRASZAM DO WYGŁASZANIA SWOJEJ OPINI W KOMENTARZACH. 

CZYTASZ=KOMENTUJESZ


piątek, 18 lipca 2014

Rozdział 17: " Jesteś dla mnie najwżniejsza. Pamiętaj o tym. "

- Jestem bardzo szczęśliwa. Ja i Harry jesteśmy razem. 
- Uuuu to szczęścia! - Krzyknął Niall a wszyscy na to przytaknęli. - Ale teraz musimy już jechać. - Wszyscy wsiedli do samochodu i ruszyliśmy. 


   **** 9h później ****
 
Obudziło mnie światło. Był ranek. Nikt nie spał. To tylko ja byłam takim śpiochem Nawet Niall już nie spał. 
- Oo mój śpioszek się obudził. - Niall ucałował mnie w czoło. 
- No nie śpię. Nie śpię. Gdzie jesteśmy?
- Za chwilkę bedziemy przekraczać kolejną granicę. Jesteście głodni? - Zapytał Liam. 
- Jaa bardzo. - Oczywiście Nialler już zgłodniał. 
- Ja też. - Powiedziała Perrie. 
- I ja też. - Zgłosiła się Karolina. 
- To już stajemy. - Na kolejnej stacji zatrzymaliśmy się. 
- Idę do toalety. Któraś idzie ze mną? - Ogłosiłam. 
- Ja idę. - Zaproponowała Danielle. Poszłyśmy do toalet. 
- To ja ide pierwsza. - Uśmiechała się dziewczyna. 
- Spoko. Ja tu czekam. - Danielle weszła do toalety a ja czekałam przed drzwiami. Nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek i obrócił. Był to wysoki Blondyn. Miał nóż...

    **** oczami Harrego ****

-Od kiedy jesteście razem? - Wypytywał mnie Niall. 
- Od 2 dni. Polki to najpiękniejsze dziewczyny na świecie. 
- Zgadzam się z tobą w stu procentach. Nie ma śliczniejszych dziewczyn niż Polskie, naturalne księżniczki. - Zdefiniował Nialler. 
- Nigdy wcześniej bym nie pomyślał, że są tam tak piękne dziewczyny. Wiedziałem, że są piękne Amerykanki, Brytyjki...
- Irlandki. - Wtrącił Niall. 
- Irlandki, Australijki. Ale Polki? A tu się okazuje, że piekniejszych. Milszych i słodszych dziewczyn na świecie nie ma.  
- Dobrze gadasz Harry. 
- Harry! Debilu! - Naszą pogawędkę o dziewczynach przerwał Zayn. 
- Co się stało?! - Podszedłem do wkurzonego Zayn'a. 
- Twoje pieprzone picie zalało mi bluzę. 
- Ale wielkie halo robisz. Nic się nie dzieje. Pożycze ci moją a na miejscu się wypierze tę. 
- To moja najlepsza bluza!
- Matko, Zayn. Przecież śladu nie będzie. 
- Oj, już dobra...- Kiedyś to mnie coś z Zayn'em trafi. Zwarjuje z nim. Wyślą mnie do psychiatryka. Z nimi nie da się być normalnym. 


   **** oczami Roxy ****

- Puść mnie! - Wyrywałam się chłopakowi. Jednak nikt nie słyszał mojego krzyku ponieważ ten zaciągnął mnie gdzieś na tyły budynku. - Puść mnie powiedziałam!
- Jak odczepisz się od Nialla to cię puszczę. - Bałam się tego chłopaka coraz bardziej. Może to nie jest najlepszy pomysł żebym była z Horanem? Może on ma racje? Lepiej będzie jak go zostawię? Ale tak w sumie to go kocham ponad życie i obiecałam Liam'owi, że go nigdy nie zranie. A to by go napewno zraniło.
- Nie zostawię go! Ja go kocham! - Wyrywałam się coraz bardziej. 
- Nie? A może jednak...-Blondyn zrobił na mojej ręce nacięcie dość sporej wielkości. Po mojej ręce zaczęła spływać krew. Mocno czerwona krew. Krzyczałam jeszcze bardziej. 
- Następnym razem nie zadzieraj z Holly. Chociaż może nie być następnego razu jak nie odczepisz się od Nialla...
- Puść mnie!
- Jak komuś wygadasz co tu się stało to jest po tobie. Rozumiesz?! - Pokiwałam twierdząco głową. Wtedy chłopak mnie puścił. Zaczęłam biec. Potknęłam się o coś i runęłam na ziemię. Z moich kolan zaczęła sączyć się krew. Jednak ja się tym nie przejmowałam. Wstałam i biegłam dalej. Biegłam i biegłam. W końcu zobaczyłam dużego Van'a. Wszyscy stali obok bagażnika. Zaczęłam krzyczeć. 
- Ratunku! Pomocy! Niall! - Wtedy wzrok wszystkich zwrócił się na mnie. Harry'emu szczęka opadła. Niall opierający się o bagażnik w sekundzie się poderwał i zaczął biec w moim kierunku. 
- Niall! - Przewróciłam się. Byłam zapłakana i zakrwawiona. Nie miałam na nic siły. Niall dobiegł do mnie i podniósł mnie jak dziecko. Nogi przeplotłam wokół jego pasa. Mocno go przytuliłam. Nie chciałam puścić. 
- Skarbie. Jesteś cała we krwi. Kochanie. Już jest dobrze. Nie puszczę cię. - Niall mocno mnie trzymał. Doniósł mnie do auta. 
- Skarbie. Musimy opatrzyć ci te rany. Puść mnie. - Jednak ja go nie puszczałam. 

**** oczami Nialla ****

-Skarbie. Musimy opatrzyć ci te rany.  Puść mnie. - Ale Roxy nie chciała mnie puścić. Musiało stać się tam coś strasznego. Napewno to sprawka Holly. Czy ona nie może zrozumieć, że jestem szczęśliwy?! Czemu nie może mścić się na mnie?! Tylko cierpi na tym Roxy?! - Roxy. Kochanie.  Zrobimy ci opatrunek na tych ranch. I będę cię przytulał. - Dziewczyna puściła mnie. Siadłem na siedzeniu samochodowym. Roxana siedziała mi na kolanach. 
- Roxana, ja ci teraz zakleje te wszystkie rany. - Uspokajała ją Danielle. - Elka! Daj apteczkę! - Eleanor podała jej apteczkę. Dziewczyna wyciągnęła plastry i wodę utkenioną. Opatrzyła Roxanie rany. Po opatrzeniu ran jeszcze chwilkę przytulałem Roxy. W końcu dziewczyna zasnęła mi w ramionach.  Posadziłem ją na siedzeniu i przykryłem kocem. Przez chwile czułem się jak ojciec któremu dziecko usnęło w samochodzie. Wróciłem do wszystkich. 
- On miała ranę ciętą. Ktoś ją straszy. - Stwierdziła Danielle. 
- Holly mówiła coś, że się zemści. Ona jest zdolna do czegoś takiego? - Niedowierzała Karolina. 
- Jest zdolna do jeszcze gorszych rzeczy. - Dopowiedziałem. - Dlaczego ona nie może zemścić się na mnie tylko krzywdzi Roxy?! - Nie mogłem tego zrozumieć. 
- Wtedy jak ją odrzuciłeś ona chciała się zemścić. Ona się mści i na tobie i na Roxy. Na tobie poprzez to, że krzywdzi osobę na której ci zależy. Ona widzi, że cię to boli jak krzywdzi Roxane. Mści się na tobie psychicznie. A na Roxy mści się fizycznie. - Wytłumaczył Harry. 
- Czy ona będzie kiedyś ze mną szczęśliwa?! 
- Niall. Ona już jest z tobą szczęśliwa. - Perrie podeszła do mnie i przytuliła mnie. Nie wytrzymałem i rozpłakałem się. 
- Ona jest taka bezbronna. A to wszystko przeze mnie. - Zakryłem twarz dłońmi. Nie chciałem aby wszyscy widzieli chwilę mojej słabości. 
- Nie martw się. Nie dopuścimy do tego aby coś stało się Roxy. - Obiecał Louis. 
- Jedźmy już. - Odezwał się Zayn. - Tym razem ja prowadzę. Liam odpocznij sobie. - Wsiedliśmy do auta. Samochód ruszył. Ja tylko jeszcze się poprawiałem aby było mi wygodnie. W końcu zagarnąłem Roxy ramieniem. Jej głowa spoczywała na mojej klatce piersiowej. Szepłem jej do ucha kilka słów:
- Jesteś dla mnie najwżniejsza. Pamiętaj o tym. - Po moim policzku spłynęła łza i kapła na policzek mojej dziewczyny. 


&&&&&&&&&&

Mamy kolejny rozdział? Mam ostatnio słabą wenę, chociaż chyba nie jest najgorzej. Co o tym sądzicie?

CZYTASZ=KOMENTUJESZ


środa, 16 lipca 2014

Happy Birthday Theo!


Kochani! 

Dzisiaj nasz mały Theo kończy roczek! Chiciałabym złożyć mu życzenia. 

Wszystkiego Najlepszego Theo! Życzę Ci abyś był tak samo słodki jak twój wujek! Napewno w przyszłości będziesz przystojnym chłopakiem. Życzę Ci także abyś w życiu miał możliwość robienia tego co kochasz. Myślę, że za niedługo uświadomienie sobie jakim jesteś szczęściarzem, że jesteś bratankiem Nialla...